Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biznes. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biznes. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 marca 2012

Gazele Biznesu 2011

Gazele Biznesu to nazwa dość popularnego i dobrze rozpoznawalnego konkursu dla małych i średnich przedsiębiorstw. Zapisy regulaminowe wyróżniają ten konkurs spośród wielu innych m.in. tym że jest tu dość czysty układ: firmy nie są naciągane na członkostwo i opłatę z której przedsięwzięcie jest finansowane, a przy okazji prowadzący konkurs dość jasne reguły stawiają także przedstawicielom władz regionalnych na terenie których poszczególne gale się odbywają.
Współpraca lokalnych polityków z organizatorem polega na objęciu imprezy honorowym patronatem (bez opłat). Co więcej przedstawiciele marszałka i wojewody, bo tacy zdecydowali się na Warmii i Mazurach patronat objąć, mieliby możliwość wzięcia udziału w godzinnym panelu dyskusyjnym, razem z zaproszonymi gośćmi i przedsiębiorcami. Warto dodać, że na warmińsko-mazurskiej gali, która odbyła się w olsztyńskiej filharmonii obecnych było 100 przedsiębiorców, których firmy najlepiej radziły sobie w ostatnich trzech latach. Trzech, a więc nie są firmy które trafiają tu z przypadku, jak może się zdarzyć w przypadku konkursów w którym liczy się jeden rok i możliwy jest jednosezonowy "wystrzał w górę". Trzy lata w biznesie to wieki. Najczęściej nie możliwym jest utrzymaniu dzięki jednorazowej akcji i z grubsza rzecz biorąc prostej taktyce. Tu już zaczyna się liczyć strategia. Taką miały firmy m.in Riviera Furniture z Barczewa (432% wzrostu), MPMT z Nidzicy czy Szopex (znany z marki Olimp), Rombud i Ozamet. Na liście też znalazły się firmy które mocno stawiają na regionalizm jak np. Browar Kormoran (19. miejsce) i które swoimi produktami przyczyniają się także do utrwalania marki "Warmii i Mazur". W rankingu odnaleźć możemy, choć na dalszych miejscach nawet spółki komunalne: MPEC, PWiK z Olsztyna.

Galę przyćmił jednak fakt, że ani Wojewoda, ani Marszałek Województwa na gali się nie pojawili. Wydelegowany Jarosław Słoma może nie błysnąłby wiedzą z zakresu inwestowania na Warmii i Mazurach, ale z pewnością mógłby zapewnić o dobrym klimacie do prowadzenia biznesu, tak jak to ma miejsce na pozostałych galach, gdy władze regionalne często opowiadają o tym samym (potwierdzają to również dokumenty strategii województwa i nie chodzi już tylko o warmińsko-mazurskie, choć pod względem ogólności jest w czołowej piątce). Oliwy do ognia dolano nie tylko tym, że nie pojawił się nikt z zastępców czy podległych pracowników. Niemobilne okazały się nawet banery marszałka, które na galę nie dotarły! Prawdopodobnie to wszystko przez tramwaje których nie ma, a połączyłyby Urząd Marszałkowski z Filharmonią w minutę. A może nie dało się uruchomić samochodu do dyspozycji marszałka za ponad 100 tys. opłaconych z państwowej kasy?

Serwis Invest in Warmia and Mazury podległy marszałkowi napisał o gazelach... 26. stycznia, po czym nastąpiła cisza w temacie. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie by promocją gospodarki się zajmować... Serwis ogłasza:

Konkurs na najlepsze projekty promocyjne
W ramach festiwalu odbędzie się pierwsza edycja konkursu na najlepsze projekty promocyjne jednostek samorządu terytorialnego województwa warmińsko-mazurskiego: „PRO Warmia Mazury” 2012. Główną ideą przedsięwzięcia jest podnoszenie standardów działań marketingowych oraz upowszechnianie najlepszych przykładów i dobrych praktyk komunikacji marketingowej, prowadzonej przez samorządy regionu.
To wszystko w informacji o tytule: "Festiwal Promocji Warmii i Mazur pod znakiem promocji gospodarczej".
Przedsiębiorcy w prywatnych rozmowach podkreślają ogólne zażenowanie sytuacją. Ktoś z zewnątrz przyjeżdża (Puls Biznesu), włożył sporo wysiłku żeby przygotować wyliczenia, oprawę, a gospodarz regionu nie raczył się nawet pojawić - skarżą się. Jak my wyglądamy w oczach innych?

Przy okazji wkurzać może syndrom Psa Ogrodnika, bo przecież gdyby na gali wystąpił chociażby prezydent Olsztyna bądź Elbląga to już pokazywałoby to, że ktoś w tym regionie jest zainteresowany rozwojem MŚP, tworzeniem dobrych warunku do ich rozwoju, wreszcie przyciąganiem inwestorów. Sama obecność prezydenta w wiadomy sposób sprawiałaby że nawet Gazeta Olsztyńska by na galę dotarła, ale o niej dalej.
Ten przypadek (biorę patronat i reszta mnie nie obchodzi, nawet nie przyjdę) niestety po raz kolejny pokazuje stosunek lokalnych / regionalnych polityków do biznesu. Pisaliśmy już o tym gdy to Warmińsko-Mazurski Klub Biznesu organizował debatę dot. rozwoju regionu. Biznes się dziwi, że władze nie chcą rozmawiać... w końcu w filharmonii spotkało się 100 przedsiębiorców z regionu! Czy trzeba zrobić spotkanie z inicjatywy samorządu, sfinansować je z funduszu unijnego wspierającego kooperację między przedsiębiorstwami i zaprosić na to do swojej siedziby media? - pytają.

Jeśli już przy mediach jesteśmy: największa regionalna gazeta, czyli "Olsztyńska" woli zająć 3 strony konkursem na "Dziewczynę na okładkę" (może lepiej "na rozkładówkę"???), "Miss lata", "Miss GO", "Nastolatkę miesiąca" niż napisać o tym kto zdobył regionalną Gazelę Biznesu, o problemach przedsiębiorstw, dobrych wzorcach do naśladowania, doświadczeniach tych co wygrali.

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Tatarstan says YES to innovation! Olsztyn says YES, YES, YES!

Skąd tytuł artykułu? Z kampanii reklamowej Tatarstanu w telewizji BBC. Otóż tak reklamuje się ta republika rosyjska, poprzednia kampania upłynęła pod hasłem "Tatarstan at the heart of innovation". Do tego masa innych gadżetów typu "We can" i już niedługo świat uwierzy, że putinowski Tatarstan to taki drugi Tajwan.

Jak sie uczyć to od najlepszych, matrix olsztyński postanowił więc, że ofensywę czas zacząć. Nasza lokalna drużyna jest w stanie wyprodukować papierologię na każdy temat i udowodnić cokolwiek tylko zapragnie. Oni nie walczą o przetrwanie, nie diagnozują realnych problemów i nie próbują z nimi walczyć. Im jest dobrze.  Tak dobrze, że pchają się na świecznik, wmawiają nam, że jest cudownie i lepiej niż gdzie indziej. Postanowiono więc udowodnić mieszkańcom Olsztyna, że miasto to wzór i lider w biznesie, rozwoju i innowacjach. W związku z tym w pocie i znoju zdobywamy nic nie znaczące nagrody i wyróżnienia.


News na portalu Olsztyn24.com brzmi imponująco:  "W ramach IV edycji konkursu „Krajowi Liderzy Innowacji i Rozwoju” Gmina Olsztyn została laureatem regionalnej edycji konkursu. Dziś (26.01) w sali notowań Giełdy Papierów Wartościowych S.A. odbyło się ogłoszenie wyników konkursu. Wyróżnienie dla Olsztyna odebrał Piotr Grzymowicz, prezydent Olsztyna."


Tak grubo to nawet Czesław nie grał - był na to za słaby, koncentrował się głównie na swoich panegirykach w Naszym Olsztyniaku i cudacznej paradzie przebierańców - Jarmarku Jakubowym:) Wtedy to wystarczało, ale minęło trochę czasu ludzie już tego nie kupią, więc obecna ekipa poszła o lata świetlne do przodu. Turystyka wyszła z mody, po tym jak Ostróda pogrzebała nasze mocarstwowe plany i ośmieliła się zbudować wyciąg dla nart wodnych a Giżycko zafundowało sobie Mazurskie Centrum Sportów Lodowych. Teraz modne są: rozwój, inwestycje, biznes - trzeba więc powiedzieć narodowi, że w tym jesteśmy najlepsi. Od jakiegoś czasu Olsztyn kojarzy się więc z hasłami jak: career, business, prosperity, economics, innovation, e-business:)
Poniżej reklama Olsztyna z opracowania PwC "Investing in Poland 2012" czyż nie urocza? Zapewne nie jedna światowa korporacja da się zwabić przy pomocy tak znakomicie dobranej gry słów. A jeszcze te przeliczane banknoty w lewym dolnym rogu, szum pieniądza...
Całość uzupełnić można jeszcze rankingiem Forbes'a , jak donosił swego czasu serwis Urzędu Miasta:
"Olsztyn zajął IV miejsce w rankingu "Miasta atrakcyjne dla Biznesu", przeprowadzonym przez miesięcznik Forbes. Rankingiem objęto duże miasta Polski, liczące od 150 do 300 tys. mieszkańców. Z roku na rok zajmujemy coraz wyższe miejsca, co jest dowodem nasze działania w mieście idą w dobrym kierunku – mówi Piotr Grzymowicz, Prezydent Olsztyna." 

Można by myśleć, że dowodem będą np. ciekawe miejsca pracy w mieście, rosnące pensje, lepsza komunikacja z resztą świata. A tu ranking ma być dowodem na to, że jest lepiej...

Bardzo wytrwali czytelnicy serwisu internetowego olsztyn.eu znajdą jeszcze taką informację : "Konferencją tematyczną zainaugurowano budowę i powstanie Olsztyńskiego Parku Naukowo-Technologicznego. Planowany obiekt usytuowany będzie między Skandą i al. Piłsudskiego. Obecnie na tym terenie powstają drogi dojazdowe, a w przyszłości OPN-T być może stanie się obiektem na miarę Doliny Krzemowej." 
Ta informacja nas zaskoczyła negatywnie. Urzędnik redagujący wiadomość dodał "być może" czyli czuć defetyzm. Niby już widział tą Krzemową Dolinę, ale zaasekurował się. Szanowny urzędniku. Nie żałuj nam Krzemowej Doliny! Skreśl to "być może". WE CAN. To pewne, że nam się uda!

Dla urzędnika grafika z czołowymi firmami mającymi swoje biura i laboratoria w Krzemowej Dolinie, aby nie ustawał w prowadzeniu Olsztyna w tym kierunku.

Podsumowując, pod względem gospodarczym w Olsztynie jest bardzo dobrze ale nie  beznadziejnie. Tylko czemu ludzie tego nie chcą zrozumieć i wyjeżdżają w poszukiwaniu dobrej pracą gdzie tylko się da? Czemu firmy nie chcą tego zrozumieć i nie tworzą u nas centrów badawczych, fabryk elektroniki czy centrów outsourcingowych? Czemu omijają nas autostrady i drogi ekspresowe, a o lotnisku możemy tylko pomarzyć? Czemu sejm w budżecie na 2012 nie dał nawet paru marnych milionów na rozpoczęcie prac koncepcyjnych nad obwodnicą Olsztyna?

Powiązane:
http://olsztynski.blogspot.com/2011/11/zainwestuj-w-olsztynie-zbuduj-budke-z.html

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Prezydent kontynuacji matrixu


W mediach trwa seria podsumowań roku prezydentury Piotra Grzymowicza. Nie  było naszą intencją aby komentować poczynania polityków olsztyńskich, ale  chcąc pisać o Olsztynie nie da się pominąć prezydenta. Jak to w państwach zbiurokratyzowanych i na dodatek na prowincji, władza decyduje o zbyt wielu sprawach. Analizy dokonamy w dwóch odcinkach. Podstawą do rozważań są wypowiedzi prezydenta z 16 grudnia, zamieszczone w wywiadzie w Gazecie Olsztyńskiej. Na pierwszy ogień sprawy interesujące nas najbardziej - gospodarka. Artykuł wyszedł dość długi ale wytrwajcie :)

Olsztyn to biała plama na gospodarczej mapie Polski i nie ma pomysłu jak to zmienić (pisaliśmy o tym TU). Brak tu kapitału i firm, brak transferu technologii, brak nowych miejsc pracy. Brak możliwości sprawnego dojazdu, koleją, samochodem, samolotem. To widać po tym kto sponsoruje olsztyńskie kluby sportowe: Warmia-Anders Group-Społem Olsztyn czy KKS Apteki Arnika Olsztyn. Chwała tym firmom za to co robią, ale niestety - nie ta liga! Jak tak dalej pójdzie to przeciwko tym wszystkim Lotosom, Delectom, Tytanom, Orlenom, Tauronom i Azotom wystawiać będziemy kluby typu "Warmia Sklep Mięsny na Jarotach Olsztyn" albo "AZS Studio Mebli Kuchennych na Dajtkach Olsztyn". Takie są realia - istnieją problemy ze znalezieniem sponsorów dla klasowych drużyn sportowych.

fot: Raport Colliers International o atrakcyjności inwestycyjnej miast polskich. Znak zapytania pochodzi od autora.

Jednak prezydent tkwi w olsztyńskim matrixie i ocenia sytuację optymistycznie: "do inwestowania ustawia się coraz dłuższa kolejka przedsiębiorców i to jest dobra prognoza rozwojowa". A potem następuje wyliczanka jakich to inwestycji możemy się spodziewać:
- galeria handlowa przy Sikorskiego
- stadion wraz z galerią handlową na Piłsudskiego
- Leroy Merlin (market budowlany wym: [leruła merlę] :-)
- IKEA
- galeria handlowa przy Kasprzaka
- nowy dworzec PKS z "obiektem handlowym" (czyt. galerią)

Czyli galerie. Ogaleriowanie totalne. Powstaje pytanie, czy mieszkańcy miasta chcą zostać takimi galernikami? Galeria handlowa skutkuje wypływem netto kapitału z miasta i tym samym zubaża jego mieszkańców. Dlaczego? W realiach olsztyńskich właściciel galerii to zawsze firma "z zewnątrz", głównymi najemcami są z reguły wielkie sieci (H&M, C&A, Euro, Zara, Reserved, Solar, Vistula etc.). Kto więc zarabia? Na pewno nie olsztyńskie firmy. Olsztyn uzyskuje tylko niskopłatne miejsca pracy w obsłudze tych obiektów (sprzątanie, ochrona, sprzedaż, proste usługi) co więc z pracą dla absolwentów UWM, których uczelnia produkuje tysiącami? Prezydent oczywiście uważa, że Ci ludzie marzą o tym aby stanąć za ladą w H&M?
 

 
Podeprzemy się w tym momencie autorytetem zewnętrznym, aby pokazać, że nie odkrywamy Ameryki ale opisujemy prawdy znane stwierdzone od dawna, jak podają fachowcy:
1. "Przede wszystkim galerie są problemem ekonomicznym - ich właścicielami są najczęściej duże międzynarodowe firmy, ich najemcami są również międzynarodowe sieci. To oznacza, że zyski nie są reinwestowane lokalnie, lecz transferowane poza miasto. Biorąc pod uwagę pogłębiający się kryzys finansowy i fiskalny miast galerie handlowe są rodzajem czarnych dziur, wysysających życie i pieniądze z miasta."
2. "(...) galerie handlowe to nie jest żaden rozwój miasta. Galeria handlowa jest pasożytem, nie pomaga miastu rosnąć, lecz wręcz przeciwnie. Próba oparcia rozwoju na wielkopowierzchniowym handlu jest absurdalna – miasta, by się rozwijać, potrzebują pieniędzy. Pieniędzy w budżecie - a one biorą się z podatków. Przede wszystkim pobieranych od mieszkańców. Dlatego priorytetem rozwoju miast powinno być z jednej strony zwiększanie ilości miejsc pracy, z drugiej - umożliwianie mieszkańcom zamieszkanie w mieście, a nie poza jego granicami. Na pierwszy rzut oka, warunek pierwszy jest spełniany przez inwestycje, ale galeria handlowa wcale nie kreuje dużej ilości miejsc pracy, a na dodatek są one niskopłatne."
3. "(...) galeria handlowa jest łatwym rozwiązaniem. Miasto tylko sprzedaje lub dzierżawi teren - ma więc jednorazowy, szybki zysk, a potem to już właściciel terenu i galerii niech się martwi. (...) Myślę, że większości polskich władz samorządowych po prostu brakuje wyobraźni, wiedzy i odwagi by nie pozwalać na budowę galerii handlowych."

Prezydent mówi jeszcze w wywiadzie: "Olsztyn jest miastem atrakcyjnym gospodarczo i inwestycyjnie. (...) Wynika z nich, że Olsztyn jako jedno z niewielu miast, w najbliższej przyszłości będzie notował dodatni przyrost naturalny, a to między innymi znaczy, że wzrośnie liczba konsumentów dóbr materialnych."
Panie prezydencie! Jaka to atrakcyjność? Po prostu jest wielu chętnych, którzy chcą nam sprzedać żywność i ubrania. Oni na tym zarobią. My nie. Miejsca pracy nie powstaną, tak Anglia traktowała swoje imperium kolonialne. Milionom Hindusów i mieszkańców Afryki sprzedawała wyroby przemysłu tekstylnego, traktując te kraje jako rynki zbytu i bazy wojskowe (ew. wydobywano tam jakieś surowce mineralne). Podpisuje się Pan pod takim modelem rozwoju miasta. To trzeci świat. Ten model nie ma przyszłości. To pójście na łatwiznę prowadzące donikąd.
Jeśli atrakcyjność gospodarczą Olsztyna mierzy Pan liczbą żołądków do wykarmienia to znaczy, że nie rozumie Pan w wystarczającym stopniu otaczającego nas świata. Nie na tym polega konkurencyjność regionów i krajów. Nie na liczbie ludności do wyżywienia budują swój rozwój Chiny ale na przyciąganiu inwestycji typu "green field" i liczbie rąk do pracy. Wyobraźmy sobie chińskiego sekretarza, który mówi publicznie: "Chiny są atrakcyjnym krajem dla inwestorów bo jest nas 1,5 miliarda i można nam dużo sprzedać, zapraszamy amerykańskie, francuskie i niemieckie supermarkety aby budowały u nas swoje sklepy i sprzedawały nam swoje towary, a poza tym nie zrobimy nic więcej". Uznano by go za niespełna rozumu... 

fot: Gazeta Wyborcza

Nie ma możliwości oparcia rozwoju Olsztyna na budowie galerii handlowych i marketów z żywnością, bo jedno z rozwojem to ma niewiele wspólnego. Także wnioskowanie, na tej podstawie o atrakcyjności gospodarczej Olsztyna jest błędem. Olsztyn będzie atrakcyjny jeśli firmy będą tworzyć tu miejsca pracy. Przenosić je z innych krajów czy regionów Polski. Płacić tu podatki. Z globalizacji trzeba czerpać a nie tylko dawać innym. Przyciągajmy inwestycje na, których miasto gospodarczo zyska a nie tylko będzie terenem eksploracji biznesowej dla podmiotów zewnętrznych. 

Ale tego miasto nie robi. Nie umie też wykorzystać istniejących atutów. Wiadomo, nie będziemy drugą Doliną Krzemową (urzędnicy w ratuszu uważają inaczej), ale skoro Citibank stworzył w Olsztynie Centrum Rozliczeniowe należałoby się spodziewać działań w tym kierunku, przyciągnąć innych? A tymczasem? Centrum Operacji tego samego banku powstałe niedawno w Łodzi zatrudnia już ponad 370 osób, a poszukiwanych jest kolejnych 250. Co więcej Citibank, otworzył właśnie w Łodzi Centrum Rozwoju Produktów i Usług Bankowych (więcej). Czy ktoś z olsztyńskiego ratusza zadał sobie pytanie co poszło nie tak?  Czy wystosowano do tego banku propozycje poszerzenia współpracy? Czy próbowano zainteresować inne banki lub korporacje świadczeniem w Olsztynie usług BPO?  Kto by chciał pracować w centrum zajmującym się rozwijaniem produktów bankowych globalnego banku? Nudaaa, skoro będzie można spróbować w galerii handlowej.

Na osłodę pozostanie nam trochę szklanych paciorków - typu rewitalizacje (średnio udane) olsztyńskich placów śródmiejskich. Świeci się, błyszczy, jest nowocześnie. Ciemny lud by to kupił, ale my znamy Olsztyn nie od dziś i wiemy, że ludzie tutaj wcale nie są ciemni i glupi... To miasto stać na coś więcej. Nie wystarczy tylko być "lepszym od Czesława" bo to żadna skala porównawcza. Są tacy ludzie jak Truskolaski, Szczurek, Dutkiewicz, Ferenc, Grobelny, Chodorowski. Ale trzeba o nich czytać, podpatrywać co robią uczyć się, wejść na wyższy poziom. A nie udawać dobrego cara, albo jego nowszą wersję Putina i jeździć po mieście sterując ręcznie akcjami typu rozbiórka polbrukowego trawnika przy Dworcu Zachodnim. Od takich spraw powinni być odpowiedni ludzie. Od prezydenta oczekujemy WIĘCEJ!

Podsumowując, Olsztyn nie będzie drugą Gdynią, Rzeszowem czy Toruniem, ale podstawa aby ruszyć w dobrym kierunku to uczciwie zdefiniować obecną sytuację i powiedzieć wprost to o czym wiedzą wszyscy młodzi ludzie kończący studia i szukający pracy: Olsztyn nie nadąża za resztą kraju. Kreowanie matrixu pod tytułem OLSZTYN KOCHAM nie rozwiąże problemu.


piątek, 18 listopada 2011

Polska jest brzydka ale Olsztyn nie musi

Może ściągniemy na siebie gniew oburzenia, ale musimy to napisać. Polska jest brzydkim krajem. Może wynika to z cech całej Słowiańszczyzny? Pewien znany socjolog rosyjski (nie niemiecki albo francuski na szczęście) powiedział, że "kulturze słowiańskiej brak poczucia piękna - ludzie przywykli do brudu i smrodu". Jednakże kto był w Czechach albo Chorwacji może się nie zgodzić z takim uogólnieniem. Pozostaniemy więc przy polskiej brzydocie. Większość społeczeństwa w Polsce jest jak indianie - odrobina szklanych paciorków w postaci kolorowej farby i szkła i już im się podoba. A jeszcze jak się świeci, tak jak pod olsztyńskim ratuszem - to już szczęście pełne. Jakbyście się nie zgadzali to poniżej mamy materiał dowodowy, a przy swoim zdaniu pozostaniemy.
Wrocław:

Grajewo:
fot. www.archirama.pl


Jednakże Olsztyn wcale nie musi być brzydki. Korzystając ze skomplikowanej historii miasta mamy tu dziedzictwo jednych z najlepszych budowniczych Europy. Na szczęście wszystkie z głównych elementów poniższego "skyline" przetrwały i nadal możemy się z nich cieszyć:

W czym więc problem? Niestety w tym, że to dziedzictwo jest bezmyślnie trwonione w tempie szybszym niż to czyniono za PRLu, który borykał się z różnymi problemami i nie mógł ot tak budować czego chciał i gdzie chciał. Obecnie gdy materiały a często i fundusze są dostępne, problemem jest absolutny brak wyczucia brzydoty i obciachu. To już nawet nie chodzi o to, że można dostać pozwolenie na budowę absolutnie szkaradnych obiektów. Pozwolenie na brzydotę nie zobowiązuje do brzydoty! Czemu inwestorzy, najemcy nie widzą tych okropieństw? Nawołujemy do tego aby w Olsztynie zaczęło obowiązywać poczucie obciachu ! Aby panował ostracyzm, potępienie dla tych, którzy szpecą miasto. Wyśmiewajmy się z nich, obgadujmy, oplotkowujmy i co tam jeszcze można. Ci ludzie chcą nam zafundować Kalkutę w centrum Europy.

Nasi kandydaci to "top szrot":

1. Solarium GOBI (what the hell? wtf?) i sąsiedzi. Jak można w tak reprezentacyjnym punkcie miasta REMONTOWAĆ taki barak? Tu wyraźnie brakuje spychacza. Obiekt jest tak brzydki, że chyba tylko klienci gabinetu okulistycznego nie mają problemu z tym aby tam bywać.

2. Wystrzałowy hotel przytulony do gotyckiej bramy? A nie dałoby się zdjąć tych badziewnych reklam? Potem pomalować obiekt na ciemną czerwień i dodać spadzisty dach kryty czerwoną dachówką?Wizytówka naszego Starego Miasta :( Czy ktoś może coś z tą budą zrobić?
I pomyśleć, że te dwa obiekty są własnością olsztyńskiego PTTK. To dopiero "olsztyński matrix"! Organizacja ma promować turystykę na Warmii i Mazurach. Teraz cytat ze strony internetowej: "Członkowie Oddziału jako przewodnicy terenowi oprowadzają liczne wycieczki grup zorganizowanych po terenie Olsztyna i województwa warmińsko-mazurskiego". I co wspomniani członkowie mówią turystom o swoim sztandarowym obiekcie szpecącym miasto? Większą korzyść dla miasta przyniosło by gdybyście szanowni członkowie-przewodnicy spakowali się i zabrali stąd razem z waszym zapuszczonym hotelem!

3. Okrąglak - ponoć ten budynek ma pewne walory architektoniczne ale jego zaniedbanie i   afrykańskie szmaty z reklamami, oraz brak spójności detali (chociażby różne drzwi obok siebie, czy Arnika musi mieć białe a Santander szare?) powodują, że wygląda jak prowincjonalny barak dworca PKS.

4. Spółdzielnia "Pojezierze" sen szalonego architekta. A może była wyprzedaż farby markecie budowlanym?
fot: www.ro.com.pl

5. A to ? Nie wiemy gdzie to i co to ale straszy!!!

I jak się żyje w takim otoczeniu? Olsztyn to nie jest potęga ekonomiczna gdzie mieszkańcy pławią się w ponadprzeciętnym dobrobycie. Musimy więc wykorzystać potencjał w innych obszarach, miasto powinno być przynajmniej ładne, czyste, przyjazne dla mieszkańców. Chodzi o wysoką jakość życia! Jeśli tak będzie to nawet wyższa pensja w Warszawie nie nakłoni nas do przeprowadzki.

Miał być blog ekonomiczny a robi się publicystyka miejska. Miało być profesjonalnie jest emocjonalnie. Ale co poradzić, gdy człowiek idzie ulicą a tu brzydko jak na dworcu w Kutnie !!! I jeszcze prezydent cenzuruje swój profil na Facebook'u. Przynajmniej WPB poprawiło "Dąbroszczaków" na "Dąbrowszczaków" ale budynek i tak będzie brzydki.




niedziela, 13 listopada 2011

(P)Osłowie z regionu czy olsztyńska wieża Babel?

 
Z uporem powtarzaliśmy TU oraz TU i powtarzać będziemy, że region o niezbyt dużej sile gospodarki, a jednocześnie ofiara wieloletnich zaniedbań inwestycyjnych zarówno PRL jak i wszystkich rządów po '89 roku, musi prowadzić działania mające na celu przyciąganie kapitału inwestycyjnego, który pomoże w modernizacji.
Tylko tak można stworzyć miejsca pracy, w szczególności te, na których nam zależy - czyli dla absolwentów wyższych uczelni. Jeśli uniwersytet się rozrósł to nie można traktować studiów jako przechowalni dla przyszłych bezrobotnych.

Dotychczas wydawało się nam , że istnieje pewna zgoda w sprawie powyższego, a jedynie wykonanie szwankuje. Głównie ze względu na przysłowiową "olsztyńską niekompetencję".
Niestety coraz więcej sygnałów, które docierają do nas mówi, że jest nawet gorzej. Szwankuje nie tylko wykonanie, brak jest także strategii działania i determinacji "elit" aby coś zmieniać!

24 października Warmińsko-Mazurski Klub Biznesu zorganizował spotkanie w celu "uzgodnienia wspólnego programu rozwoju (...) województwa oraz zintensyfikowania działań na tym polu, niezależnie od opcji politycznych”. Jakkolwiek ogólnikowo by to brzmiało to jest to zapewne krok w dobrym kierunku. Na spotkanie zaproszeni zostali wojewodą, marszałkiem oraz samorządowcy i parlamentarzyści z regionu.
Niestety z 22 wybranych niedawno posłów i senatorów, pojawili się tylko: Iwona Arent, Jerzy Szmit, Tadeusz Iwiński, Ryszard Górecki i Witold Gintowt-Dziewałtowski (wymieniamy z nazwiska, bo a nuż to Ci, którym "zależy"?). Poseł Penkalski wydelegował zastępstwo.

Całość niby prosta , mieli zaproszenie, nie przybyli, widocznie im się nie chciało. Ale przecież 24 października odbywało się szkolenie dla nowo wybranych parlamentarzystów z zasad pracy poselskiej (oraz wręczanie gadżetów, typu tabliczki, teczki, długopisy - a to jak sami wiemy jest ważna część obowiązków zawodowych każdego, nie tylko posła).
Kto wobec tego zawalił sprawę i ustalił spotkanie w takim terminie ? Wychodzi na to, że Klub Biznesu jest zorganizował sprawę niezbyt profesjonalnie.
Aby jednak nie wydawać pochopnych ocen odpytaliśmy Klub Biznesu. Jak się okazało, przed wysłaniem zaproszeń Klub zapytał a parlamentarzyści nie informowali o kolizji terminów. Co więcej w szkoleniu w Warszawie uczestniczyło tylko kilku z parlamentarzystów na 22 wybranych. Większość nieobecnych nawet nie poinformowała, że na spotkanie nie zamierza się stawić, za to kilku potwierdziło uczestnictwo ale nie przybyło.
Trzeba naprawdę dużej przenikliwości aby ocenić co poszło nie tak i czemu się nie dogadali. Z jednej strony termin na pewno niefortunny, z drugiej strony brak woli większości posłów ewidentny. Czyli nie umieją się dogadać? Używają innych języków? Nie lubią się? A może nie dostrzegają wspólnych celów regionu?

Jedno jest pewne, rząd PO zmuszony jest do cięć i przesunięć budżetowych , ze względu na kryzys, spadek przychodów etc. W takiej sytuacji politycy z regionu muszą walczyć jak lwy o nasze interesy. Tymczasem w sytuacji gdy nie mogą się nawet spotkać "ponad podziałami" wiemy, że nie mamy co liczyć w najbliższej przyszłości na takie atrakcje jak:
- budowa obwodnicy Olsztyna
- rozbudowa DK 16 na pełnym odcinku (od Grudziądza do Ełku)
- lotnisko z prawdziwego zdarzenia
- inwestycje w kolej

Pozostają też inne sprawy o których dyskutowano na spotkaniu jak chociażby przenoszenia instytucji wielu szczebli decyzyjności do innych miast (np. w Poczcie Polskiej i sądownictwie).
Z takim podejściem marginalizacja regionu będzie postępować, a nasi posłowie, także ci o znanych sportowych nazwiskach będą marionetkami do głosowania w rękach Grabarczyków, Schetynów i innych. A potem się dziwić, że autostrady i obwodnice to tylko w Łodzi, Wrocławiu, Katowicach, Poznaniu, Toruniu, Rzeszowie (mimo zacofania kraju lista rośnie, a my możemy ewentualnie zagłosować sobie na Mazury cud natury, taki szklany paciorek dla głupich Indian).





środa, 2 listopada 2011

Zainwestuj w Olsztynie - zbuduj budkę z zapiekankami albo pole namiotowe.

Jak ważne jest wsparcie lokalnego biznesu ale również przyciąganie zewnętrznych inwestorów pisaliśmy już TU i TU.
Skoncentrujemy się teraz na badaniu jak z z tej roli wywiązuje się olsztyński Urząd Miasta. Wywiązuje - czyli w praktyce czy robi cokolwiek, bo efektów jakoś nie widać.
W serwisie www.olsztyn.eu wchodzimy do sekcji Gospodarka. Dalej klikamy Oferty inwestycyjne i co otrzymujemy? Opis kilku działek zlokalizowanych przy ulicach Pływackiej, Kajakowej, Sielskiej i Słoneczna Polana. Już same nazwy ulic są wielce obiecujące i sugerują, że chodzi o działki w lesie a może nad jeziorem, na których postawić można budkę z zapiekankami albo wypożyczalnię kajaków:)
fot. www.olsztyn.eu
Piękne działeczki jak wynika ze zdjęć, ale raczej na plażowanie czy grillowanie. Od biedy może jakaś agroturystyka czy pole namiotowe?:)

fot. www.olsztyn.eu
Lektura opisów działek potwierdza, ten fakt. Nieruchomości są nieduże (dla poważnego biznesu działki wielkości 1 hektara albo i mniej to tyle co nic, pozbawione dobrego dojazdu, a ich przeznaczenie w planie zagospodarowania przestrzennego obejmuje funkcje jak:

  • obiekty kubaturowe przystani wodnej i obsługi plaży- ośrodek szkoleniowy sportów wodnych,
  • pomieszczenia do przechowywania i obsługi sprzętu pływającego
  • pomieszczenia klubowe i szkoleniowe,
  • gastronomia,
  • obiekty hotelowe,
  • zieleń urządzona,
  • terenowe obiekty sportowe(boiska), - inne usługi turystyczne, sportowe i rekreacyjne
Już widzimy, ten kapitał z całej Polski napływający do naszego miasta w celu aby budować pomieszczenia do przechowywania sprzętu pływającego, boiska sportowe i pomieszczenia klubowe.

Ogólnie chodzi o tereny nad Jeziorem Krzywym, gdzie może kiedyś rozkwitnie jakaś cywilizacja (aczkolwiek w to wątpimy biorąc pod uwagę krótki sezon turystyczny w naszym regionie). Czyli powtarzana jest stara śpiewka, turystyka i zagospodarowanie brzegów Krzywego. Tyle ma do zaoferowania inwestorom miasto uniwersyteckie liczące 175 tysięcy mieszkańców.
Wystarczy szybka wizyta na serwisie Zainwestuj w Toruń aby przekonać się, że nasz ratusz jest lata świetlne za tym co robią w tym zakresie inne miasta. Biuro Obsługi Inwestora, kompleksowa informacja o dostępnych terenach, mapy, formularze, poradniki etc. Informacji i tematów bez liku. A może nie chodzi o bycie w tyle, ale po prostu o olsztyńskie nieróbstwo i niekompetencję. Może potrzebni są lepsi specjaliści, którzy będą wiedzieli jak zająć się tematem?

środa, 26 października 2011

Takie warunki dla biznesu w mieście jakie Business Centre

Rozważając kwestię jakości życia w Olsztynie nie da się pominąć tematu rozwoju gospodarczego miasta. To przedsiębiorstwa tworzą miejsca pracy i płacą podatki. Kilka ostatnich lat było okresem w którym wiele miast polskich poczyniło w tej mierze znaczny postęp. Wśród najczęściej wymienianych przykładów sukcesu są Toruń, Rzeszów, Białystok, Gdynia - bierzemy pod uwagę tylko miasta porównywalne wielkością z Olsztynem. Poznań czy Wrocław to już zupełnie inna liga.
Spójrzmy zatem na Olsztyn - jedyne chyba w swojej kategorii miasto, któremu nie udało się pozyskać żadnego inwestora zewnętrznego realizującego projekt typu "greenfield". Nie wliczamy w to sieci handlowych bo nie tworzą wielkiej wartości dodanej w mieście ani nie dostarczają takich miejsc pracy, na jakich miastu powinno szczególnie zależeć (a to chociażby ze względu na kilka tysięcy absolwentów UWM rocznie).
Największe olsztyńskie przedsiębiorstwa to albo efekt prywatyzacji majątku pozostałego po PRL (Michelin) lub też organicznego wzrostu firm lokalnych (Mebelplast, Sprint, Arbet,) lub też kombinacji obu tych sposobów (Indykpol, Eltel). I te (oraz wiele innych , niewymienionych z nazwy) należy pochwalić i docenić. Tym bardziej , że kilka z tych firm ma silną pozycję na rynku ogólnopolskim. Dzięki lokalnym przedsiębiorcom i ich inicjatywie miasto jako tako funkcjonuje, a mieszkańcy nie zatrudnieni w licznych urzędach mogą znaleźć pracę. Niestety na tle porównywalnych miast wypadamy blado jeśli chodzi o pozyskiwanie kapitału z zewnątrz a tylko w ten sposób możemy naprawdę ruszyć do przodu. Biznes olsztyński jest zbyt słaby a zakumulowany w mieście kapitał inwestycyjny zbyt nikły abyśmy byli w stanie rozwijać się tak jak inne miasta. Pisaliśmy już o braku pomysłu władz jak to zmienić w artykule Pomysł na Olsztyn?

O olsztyńskiej słabości w zakresie pozycji na gospodarczej mapie Polski świadczy chociażby brak powierzchni biurowych, którymi mogłyby być zainteresowane poważne firmy. Planowana przy ul. Dąbrowszczaków inwestycja - Centrum Biznesu, zwykły kilkupiętrowy budynek, urasta do rangi wydarzenia towarzysko - sensacyjnego a informują o niej lokalne media:
 
"Budowa takiego obiektu z pewnością wpłynie pozytywnie na wizerunek miasta. Ponadto naszym zamierzeniem jest, aby firmy które znajdą tu swoje siedziby, tworzyły olsztyńskie centrum biznesu. Stąd też wzięła się nazwa Business Centre" powiedział Gazecie Olsztyńskiej Zbigniew Cichy, prezes WPB S.A. czyli inwestora.

Wypada nam skomentować, że ten budynek wielkiego przełomu na polskiej scenie biurowej nie zrobi, co więcej prestiżu Olsztynowi też nie przyniesie. Takich klocków buduje się obecnie bardzo dużo w całej Polsce, przeważnie w dzielnicach przemysłowych, minęły te czasy gdy odrobina szkła i sztucznego marmuru robiła wrażenie. To dzieło nijak nie pasuje do najpiękniejszej chyba w mieście ulicy Dąbrowszczaków.  To tyle jeśli chodzi o estetykę, z punktu widzenia inwestycji firma buduje to na co będzie zapotrzebowanie, więc pewnie projekt będzie finansowo udany. Skoro firma otrzymała pozwolenie na taki obiekt to taki buduje. Powstają dwa pytania:
1. Co miasto może zrobić aby warunki dla rozwoju biznesu się poprawiły i aby przyciągnąć kapitał na potrzeby którego olsztyńscy deweloperzy będą budować biurowce, których architektura nas pozytywnie zaskoczy?
2. Co miasto może zrobić aby powstające obiekty nawiązywały do istniejącej zabudowy centrum i wpasowywały się w nią a nie raziły swoją przypadkowością?

Wracając do WPB, szkoda że przy tak poważnej inwestycji nie pokuszono się o sprawdzenie poprawności pisowni ulicy przy której obiekt się znajdzie. Dąbroszczaków? Generał Dąbrowski się kłania... Dąbroszczacy chyba nie istnieli:)

WPB
Adres zostanie pewnie zmieniony (i dobrze - szybkość z jaką to się stanie będzie dla nas dobrym miernikiem jak firma reaguje na sygnały z rynku :-)  dodajemy więc zdjęcie:

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Potencjał w sporcie!


Stworzenie Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego było z pewnością jednym z trafniejszych pomysłów zrealizowanych w Olsztynie w okresie transformacji ustrojowej. Naturalnym wydawało się tworzenie - jakże kluczowych na innych uczelniach - wydziałów prawa czy ekonomii. Wiadomo, że kierunki takie będą swoją renomę budować przez wiele lat, tym bardziej że zaplecza kadrowego zbytnio w Olsztynie nie ma. Większość obecnej kadry WNE to absolwenci ekonomiki rolnictwa na wydziale rolnym AR-T. Są też absolwenci technologii żywności itp. Przepraszam, ale nie wierzę, że zastąpienie w przykładach mięsa innym dobrem sprawi że nagle można wykładać mikroekonomię czy teorię rynków. Dlatego bardzo ważnym dla budowy renomy UWM jest ściągnięcie tutaj kadry z najlepszych polskich uczelni. Inaczej cały czas nowe wydziały będą balansować na być albo nie być w ocenie komisji akredytacyjnej. Trudno także spodziewać się by uczelnia nagle promieniowała na gospodarkę regionu, bardziej niż jest to obecnie tj. poza napędzaniem do miasta masy studentów, która jak się często okazuje nie powinna mieć matury a co dopiero dyplomu magistra.
Pomysł stworzenia medycyny na UWM był często oceniany jako porywanie się z motyką na słońce. Inna sprawa że jakby zliczyć przykłady w ten sposób oceniane to na słońcu można by otworzyć filię wydziału rolnego z samych tych motykarzy, tudzież: parafrazując ogłoszenia z rynku pracy: operatorów motyki. Problemów do rozwiązania będzie sporo i podobnie jak z wydziałami prawa i ekonomii, tutaj też odnajdzie się spora część starych pracowników, choć w odróżnieniu od prawa i ekonomii, w medycynie za bardzo pociemniać się nie da: profesor wykładający anatomię zwierząt nie zacznie być cenionym specjalistą od anatomii człowieka, itp. Jeśli do tego uwzględnić jak kapitałochłonne jest wykształcenie lekarza, faktycznie coraz bliżej nam do słońca z wyżej wspomnianym narzędziem ogrodniczym.

Wydaje się że kombinowanie w ofercie dydaktycznej jest w perspektywie nadchodzącego niżu demograficznego niezbędne. Problem w tym że ten niż już wchodzi na studia, a najnowsze kierunki dopiero się rozwijają i potrzebują sporo czasu. Zupełnie inaczej byłoby z… kierunkiem wychowania fizycznego, którego poziom można zbudować znaczenie szybciej. Tam najważniejsza jest bowiem baza sportowa. Oczywiście AWFy i tak opierają się w znacznej części na obozach wyjazdowych. Przewagą Olsztyna mogłoby być jednak to że doskonała letnia baza jest na miejscu. W Kortowie mało wykorzystywany jest położony w centralnej części osiedla akademickiego stadion lekkoatletyczny. Na jego zielonej murawie pojawili się ostatnio nawet piłkarze co przez wiele lat był zabronione (bo to stadion lekkoatletyczny!). W ostatnich latach za Korówką powstały boiska do piłki nożnej (3), siatkówki plażowej (2) i koszykówki. W parku funkcjonuje całkowicie odnowiona hala sportowa. Jezioro Kortowskie daje możliwość treningu żeglarzom i kajakarzom. W Kortowie od wielu lat istnieje także stadnina koni z ujeżdżalnią. Trudno nie wspomnieć o licznych kortach, które znajdują się przy Heweliusza (9), przy plaży (5), przy DS 6 (1). Dodać należy także walory krajobrazowe, które świetnie nadają się do wykorzystania do: treningów biegowych (przełaje) czy choćby maratonów MTB. Przy ulicy Tuwima powstaje basen olimpijski, a coraz częściej mówi się o lokalizacji w tej okolicy nowej Uranii. Od wielu lat niestety już nie sportowo wykorzystana jest górka kortowska na której istniał przed laty wyciąg narciarski i tor saneczkowy.
Stworzenie w Kortowie wydziału wychowania fizycznego nadałoby zupełnie innego charakteru temu miejscu. Dziś, coraz częściej słyszymy, że w Kortowie to tylko chleją piwo, co jest oczywiście nie prawdą, ale z drugiej strony to dziwi fakt tak biernej postawy studentów w kontakcie z tak świetnymi do uprawiana sportu warunkami. Dlaczego tak mała liczba studentów uprawia sport? Oczywiście to problem w całej Polsce (sport tak, ale w kapciach), jednak gdzie to można zmienić jak nie w Kortowie? A zachowanie tej sytuacji ma prowadzić do zapewnienia odpowiedniej liczby klientów absolwentom olsztyńskiej medycyny? Właśnie na poprawę dostępu do służby zdrowia na wysokim poziomie wskazują autorzy i administratorzy projektu Medycyna w Olsztynie. A może warto pomyśleć także o przyczynach a nie tylko skutkach? Dbaniu o zdrowie, a nie leczeniu?
Zyski z utworzenia wydziału wychowania fizycznego - poza znanym w Olsztynie zarabianiu na masie studenckiej niezależnie od poziomu kształcenia - to m.in.:
Rozwój sport powszechnego
- zachęcenie studentów z innych wydziałów do aktywności fizycznej (kolega z akademika codziennie biega to może i ja zacznę?),
- zachęcenie młodzieży olsztyńskiej do aktywności fizycznej i zdrowego stylu życia (w przypadku gdy taki kierunek jest na miejscu więcej osób bierze pod uwagę sportową ścieżkę kariery),
- stworzenie atmosfery miejsca pozytywną aktywnością młodych ludzi, a nie stawianymi kolejnymi betonowymi budynkami (patrz: biblioteka od strony górki lub ulicy Dybowskiego oraz smażalnia samochodów przy hipermarkecie, czyli parking przy centrum konferencyjnym),
Rozwój sportu kwalifikowanego
- przyciągnięcie do Olsztyna sportowców, którzy chcą się kształcić w kierunkach trenerskich,
- powstanie nowych zespołów oraz dopływ nowych zawodników do olsztyńskich zespołów, które biorą udział w rozgrywkach, a więc i ich wzmocnienie,
- rozwój przemysłu sportowego (kluby występujące w czołowych ligach siatkówki, koszykówki, piłki ręcznej czy nożnej to przedsiębiorstwa… czyli biznes, na co wiele osób nie zwraca uwagi).
Przy tym ostatnim, można by długo pisać o popularnych w środowisku marketingu sportowego przykładach Manchesteru United, Liverpoolu czy Realu Madryt, których wartość jest wyższa niż wielu czołowych polskich spółek z GPW, a ich budżety są –set i –tysięcy razy wyższe od budżetów polskich miast. Nie mówię, że w Olsztynie powstałaby konkurencja dla Manchesteru United, ale z pewnością w Olsztynie da się zarabiać na profesjonalnie zorganizowanych sportowych spółkach akcyjnych, ale do tego potrzeba przemyślanej strategii dla sportu. Trzeba stawiać na gałęzie przemysłu, które da się realizować. Do sportu nie potrzeba zasobów węgla czy gazu, nie ma znaczenia obwodnica, za to potrzeba ludzi i speców od biznesu sportowego! Dziś z jednej strony mamy jakże udany Olsztyn Aktywnie! upowszechniający sport (rekreację) wśród mieszkańców, a z drugiej kibic siatkówki czy piłki ręcznej jest zapraszany tylko na mecz i tylko do kibicowania w trakcie meczu. Nie ma programów lojalnościowych, wydarzeń pozaboiskowych jak np. mini turnieje siatkówki dla dzieci kibiców. Atmosfera na meczach też pozostawia wiele do życzenia, jeśli tylko pojedzie się na mecz wyjazdowy i porówna. Przy okazji: po co od dwóch lat reklamuje się na bilbordach Galerię Warmińską, w której jeszcze zakupów się nie da zrobić, pójść do kina też nie, nie są nawet rozpoczęte żadne prace budowlane. Może lepiej jest tą powierzchnię reklamową odsprzedać? To samo dotyczy reklamy instytucji publicznej. Czy Sejmikowi przybędzie petentów na których więcej zarobi? Rozumiem gdy reklamuje się Mazury Cud natury, bo z tego jakieś korzyści można nakreślić, jeśli mecz jest transmitowany w ogólnopolskiej telewizji, ale reklamowanie instytucji jako takiej to bezsens.

Gdzieś pomiędzy Plus Ligą a programem dla mas czyli Olsztyn Aktywnie! jest m.in. olsztyńskie rugby, które przed paroma dniami praktycznie przestało istnieć, bo nie zgłosiło się do rozgrywek ligi rugby. Szkoda, bo jakieś dwa lata temu jedna z odmian (rugby 7ek) została włączona do programu igrzysk olimpijskich. To daje szanse na ogromną popularyzację tego sportu i jego profesjonalizację.
Czy ktokolwiek planując nowy stadion przy Piłsudskiego brał pod uwagę możliwość rozgrywania na nim meczów rugby skoro tzw. stadion przy Gietkowskiej z miesiąca na miesiąc przestaje istnieć? Czy ktokolwiek analizę możliwości rozwoju sportu prowadzi?

PS. Biznes sportowy oczywiście nie zmieni nagle Olsztyna w oazę bogactwa bo nie samym sportem człowiek żyje, ale wszelkie możliwości trzeba maksymalizować by ogólnie żyło się lepiej.