poniedziałek, 31 października 2011

Samochody na Starym Mieście. Czy o to chodziło?

Czy o to chodziło władzom miasta z przywróceniem ruchu ulicznego na Starym Mieście?
Piesi stali się znowu skazani na kluczenie i lawirowanie pomiędzy jeżdżącymi samochodami.
Trzeba mieć oczy wokół głowy. Jak to jest, że likwiduje się przejście dla pieszych przy Alfie "aby nie było wypadków" a jednocześnie wpuszcza się samochody na rynek Starego Miasta? Jesteśmy jedynym znanym blogowi miastem tej wielkości (a i mniejsze tego unikają), w którym można sobie ot tak wjechać i zaparkować w samym pępku miasta, pod gotyckim ratuszem. Czy panowie z MZDiM byli kiedyś może w Toruniu albo Gdańsku? Znamy skalę, olsztyński rynek to bardzo ubogi krewny - ale do takich wzorców trzeba dążyć. Więc może chociaż Zielona Góra na zdjęciu poniżej da do myślenia?
fot. www.polskiemiasta.com

Ale olsztyńscy spece zawsze wiedzą najlepiej, do tego radni, którzy mają jakieś sklepy i kawiarnie uważają, że klient musi wjechać samochodem do samego sklepu. Pewnie podpatrzyli to w Alfie i też by tak chcieli:)

Kilka ujęć (słabej wprawdzie jakości) jak szaro, buro i parkingowo prezentuje się obecnie olsztyński rynek.






Ta pani szła z wózkiem w stronę zamku ale stwierdziła, że nie zmieści się na tym deptaku i zawróciła...








13 komentarzy:

  1. Wiocha na maksa. Wiocha w umysłach tych co tym zarządzają.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ano niestety. Umysły zarządzających tematem nie dorosły do wyzwań.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem ile jest miejsc parkingowych na starówce - ale problem, który został poruszony jest abstrakcją w momencie w którym nie ma rozwiązania satysfakcjonującego obie strony - pieszych i kierowców. Dla pieszych - zgadzam się - powinno być wolne przejście w strategicznych miejscach starówki. Dla kierowców - LUDZIE! PARKINGI!!!! Komunikacja miejska, która umożliwia lepszy dojazd niż samochód i dzięki temu ogranicza się ruch przez centrum, albo parking wielopoziomowy, który miał powstać ale okazał się nierentowny (nie ważne, że potrzebny i choćby był nawet płatny abonamentem, parkomentrem czy innym wynalazkiem). A tak proponuję faktycznie wszystko pozamykać, pozakazywać, zamiast problem rozwiązać. Wpis nie porusza najważniejszego problemu, który niesie za sobą również parkowanie na starówce - a jest nim brak jakiejkolwiek logiki w działaniach i myślenia perspektywicznego w strukturach miasta, bez którego nadal będziemy żyć jak w barze szybkiej obsługi: przeszkadza - zakażemy. Zamiast zaplanować coś z głową. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Do Anonimowego

    Oczywiście, że parkingi są niezbędne, ale ich brak nie może stanowić wymówki dla zawłaszczania każdego skrawka Starego Miasta dla samochodów. Toć to jest jakiś absurd, że przy pierzei, gdzie jest Staromiejska w ogóle nie da się przejść, bo "deptak" jest całkowicie zablokowany. O dostawczakach zaparkowanych wiecznie pod katedrą nie będę wspominał. Gdyby takie pomysły rzucił ktoś w Krakowie (który też ma problemy z parkowaniem) z miejsca zamknęliby go u czubków. U nas tacy ludzie wdrażają swoje kretyńskie pomysły na każdym kroku.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się, że ten wpis nie porusza "braku jakiejkolwiek logiki w działaniach i myślenia perspektywicznego w strukturach miasta" od tego były inne wpisy. Ten wpis porusza ad hoc tematykę kołchozu samochodowego na rynku Starego Miasta.

    A co do parkingów - w porze robienia zdjęć zaparkowałem bez problemu na parkingu przy MZDiM.

    OdpowiedzUsuń
  6. Parkingów jest pełno w polskich miastach. Tylko ze Polski kierowca chce parkować

    1. za darmo
    2. tuz obok docelowego budynku
    3. możliwie wygodnie, bez nadmiernego manewrowania

    Polski kierowca to mentalnie człowiek, który zamiast pójść do płatnej toalety i męczyć się po korytarzach, woli ściągnąć gacie tam gdzie akurat stoi i zrobić swoje...

    OdpowiedzUsuń
  7. mam biuro na SM, płacę za nie czynsz, płacę podatki a za parkowanie opłaty. JAK mam do tego - legalnego - biura dojść z paczką papieru do ksero albo materiałami informacyjnymi w ilości 60 kg? Na plecach mam nieść? A jednocześnie się kwęka że stare miasto zamiera. Uniemozliwcie całkiem funkcjonowanie biur i sklepów, odetnijcie właścicielom czynsze za lokale - to dopiero "umrze" - już na amen. Jak się chce mieć "metropolię" to się buduje parking podziemny. Ja zapłacę za niego opłatę bez problemu.

    OdpowiedzUsuń
  8. PS. w tym lokalu na SM daję tez pracę kilkorgu młodych Olsztynian.

    OdpowiedzUsuń
  9. q-ku, nie opowiadaj bzdur. Z parkingu przy Knosały albo z Wyzwolenia masz zasięg 5-ciu minut wszędzie. To nawet bliżej niż poruszanie się wewnątrz budynku galerii handlowej. Ponadto dostawy towarów mogą się odbywać w godzinach porannych, tak jest w normalnych miastach. 60 kg papierów? nie widziałem żadnej drukarni na SM.

    OdpowiedzUsuń
  10. @q-ku
    gratulujemy przedsiębiorczości i życzymy aby biznes kwitł.
    Jednakże istnieje coś takiego jak lokalizacja -> nie jest powiedziane , że Stare Miasto to odpowiednie miejsce dla Twojego biznesu.
    Wyobraźmy sobię sytuację, gdy ktoś pragnie otworzyć na SM punkt skupu złomu i domaga się aby na rynek mogły wjeżdżać TIRy -> przecież płaci podatki więc wymaga...
    Życie w mieście wymaga pewnych miękkich umiejętności a nie tylko stawiania roszczeń "bo ja płacę podatki".
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobra jest ta Pani która zwątpiła ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dzisiejszy fragment wywiadu z Danielem Craigiem (w TO&OWO).
    „-Kocham samochody, ale nie mam jakiegoś odlotowego modelu. Mieszkam w Londynie, gdzie samochód nie ma większego sensu. Stoi spokojnie przed domem i tylko czasami wybieram się nim na przejażdżkę do przyjaciół.”

    OdpowiedzUsuń
  13. Śmiać mi się tylko z tego chce. Jakoś w okresie wakacyjnym nie było na SM możliwości parkowania samochodów w takiej ilości i Starówka wręcz tętniła życiem i ludzie nie potrzebowali do tego parkingów żeby przyjechać. I mogę powiedzieć jeszcze że wtedy jakoś Starówka nie "umierała" a lokale nie mogły narzekać na brak klientów.

    OdpowiedzUsuń