poniedziałek, 9 stycznia 2012

Na gapę: Krzywa Laffera

Jak na Olsztyn Okiem Ekonomisty przystało dziś trochę o teorii ekonomii i... olsztyńskiej praktyce. W ostatnim tygodniu najbardziej naraziła się nam pani rzeczniczka ZKM, która przyznała że ZKM nie zna skutków podwyżek, bo niestety księgowość w komunikacji miejskiej jest skomplikowana, bo składa się z subwencji Urzędu Miasta oraz wpływów z biletów.

Przyznamy, że tłumaczenie jest żenujące, a sam argument szokujący! Co ma powiedzieć księgowość banku? Przedsiębiorstwo eksportowe? Co w ZKM jest skomplikowanego? Dotacja? A może to że księgowa zajmuje się prezesowaniem?

ZKM nie odpowiedziało na nasze pytania, bo się ich wstydzi. Nie jest tajemnicą że Zarząd Komunikacji Miejskiej w tworzeniu projektu uchwały miał swój ogromny udział, bo przecież prezydent sam z siebie podwyżki wprowadzić nie chciał(?) tylko pokazał pustą kieszeń miejskiego budżetu (bo z pewnością nie obie: patrz nagrobki dla żyjących przy ulicy 1-go Maja).

Założenia do uchwały zaproponowanej przez prezydenta mówiły o przewidywanym wzroście przychodów o 5,5%. Jako że podwyżki były średnio dużo wyższe niż 5,5% oznacza to tylko tyle że piszący te założenia przyznał że komunikacja jest mniej więcej na dość płaskim odcinku krzywej Laffera - przedstawmy to dość obrazowo.
To odcinek pomarańczowy krzywej. To odcinek w którym następuje sięganie do kieszeni klienta który nie może skorzystać z oferty konkurencji. Zmiana następuje nawet tym kosztem, że znaczna część klientów uciekanie (ci co mają alternatywę w postaci samochodu najpierw, później będą uciekać na rowerach i pieszo, na koniec nawet ci ze zniżkami).

Prawdopodobnie okaże się bowiem że ZKM był już od wierzchołka na prawo, czyli wzrost ceny prowadzi do zmniejszenia przychodów ogółem, a właściwie: całkowitych przychodów ze sprzedaży, bo właśnie nie możemy uwzględniać tu innych źródeł finansowania jak dotacji czy też przychodów z tytułu działalności pobocznej np. sprzedaży reklam na autobusach czy też mandatów (z tym ostatnim mogę się mylić, bo być może to też sprzedawana usługa(?)). Do wyliczenia skutków podwyżek nie trzeba mieszać do tego dotacji! Wystarczy przedstawić wyniki ze sprzedaży. Pani z warzywniaka z którą rozmawiałem, a która zawsze dobitnie potrafi opisać sytuację, retorycznie zapytała tylko: To nie wiedzo ile im poszło biletów? (zapis foniczny:) )

Pani Rzecznik! Mamy prawo wiedzieć. Nie tylko gdy dane są korzystne dla ZKM.

6 komentarzy:

  1. Fajny wykres:) Oczywiście jak zwykle macie racje, ale poczekajmy na te dane. Wierze ze dostaniecie, ale jak nie to oferuje swoja pomoc przy zaskarzeniu bezczynnosci. Mail na maila.

    OdpowiedzUsuń
  2. Swego czasu wysłałem pani B. mail, by zapoznała się z tą piękną krzywą linią. I co ona na to? Obraziła się, nie odpisała :) To pokazuje kulturę ZKM i osoby mieniącej się pożal się Boże 'specjalistą'.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też tak właśnie zrobiłem, pomimo posiadanej zniżki przesiadłem się do samochodu. Codziennie przejeżdżam krótkie odcinki i nie wychodzi mi dużo więcej za jazdę samochodem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja przesiąść się do samochodu nie mogę, ale zamiast kupować co miesiąc "sieciówkę", co robiłem przed podwyżką, zacząłem zaopatrywać się w "liniówkę". Zatem stracili na mnie jakieś 20zł miesięcznie. I tak teoria (przedstawiona powyżej) zgodziła się z praktyką :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam dwa przystanki do pracy, teraz chodzę pieszo, tym bardziej że zima tak że nawet przyjemnie. Moje -dziesiąt złotych mpk straciło:D A i namawiam innych do tego samego.

    OdpowiedzUsuń
  6. ta podwyzka biletow to mega glupota, nie maja pojecia

    OdpowiedzUsuń