Pokazywanie postów oznaczonych etykietą parkingi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą parkingi. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 września 2012

Ratuszowy Parking Day

Tytuł celowo został napisany bez nawiasu, bo w Olsztynie szans na stworzenie przyjaznej przestrzeni publicznej na miejscu parkingów nie ma. W Olsztynie parkingi nie stają się parkami. Wręcz odwrotnie. Odwrotnie w cudzysłowiu i dosłownie jak w przypadku parku w Kortowie.

Za organizację Park(ing) Day, który na całym świecie jest inicjatywą oddolną, w Olsztynie zabrała się komórka urzędu miasta. Konkretnie ZKM. Udział w wydarzeniu biorą różne organizacje społeczne, legitymizując niejako sytuację niezrównoważonego transportu i pracując na sukces ZKM, a tym samym urzędu miasta, który przed i po tym dniu prawie nic nie robi by sytuację zakorkowanego miasta zmienić. Budowa buspasów kosztem chodników, ścieżek rowerowych, trawników i drzew w miejscach gdzie nie ma korków a autobusy zatrzymują się - poza przystankami - tylko na skrzyżowaniach o sygnalizacji ustawionej w tzw. bezpieczniejszy olsztyński sposób (stoją wszyscy) pokazują, że polityki transportowej zachęcającej do innych niż jazda własnym samochodem sposobów przemieszczania się w Olsztynie nie ma. W Olsztynie liczy się wylanie asfaltu żeby się jeździło i barierka żeby się nie wchodziło.

Konsultacje(?) Planu Zrównoważonego Rozwoju Transportu Zbiorowego z grupą fokusową pokazały że dokument jest potrzebny tylko po to by można było podpisać umowę na przewóz osób na dłużej niż 3 lata. Reszta to jakieś przypadkowe informacje.


Źródło: PLAN ZRÓWNOWAŻONEGO ROZWOJU PUBLICZNEGO TRANSPORTU ZBIOROWEGO DLA MIASTA OLSZTYNA NA LATA 2012-2027, Wersja robocza z dnia 17.09.2012 r., strona 39

No chyba że sporządzający ten dokument faktycznie wierzy w to, że w Olszynie w 2025 roku będzie więcej samochodów osobowych niż osób zdolnych je prowadzić (liczba mieszkańców minus dzieci, młodzież, osoby w bardzo podeszłym wieku). Wskazujący na modelowanie ekonometryczne autor chyba zapomniał, że w przypadku prognozowania liczby aut w przyszłości nie można zakładać że trend który miał miejsce utrzyma się niezależnie od zmian demograficznych oraz innych czynników. Przy czym te "inne" mogą okazać się najważniejsze: ulice (skrzyżowania) nie są w stanie przepuścić takiej liczby samochodów. Upraszczając modelowanie tak jak w tym dokumencie (wydłużając linie dotychczasowego trendu) można by równie dobrze przyjąć że PKB Turkmenistanu wkrótce dogoni PKB Stanów Zjednoczonych.

Wracając do dzisiejszego "dnia parkingu";) Czy miasto poza coroczną szopką, tudzież wystawą pod prąd idących organizacji jest w stanie uwolnić dla ludzi chociażby parking na tyłach ratusza? O tym ile jego utrzymanie poza strefą kosztuje nas podatników pisaliśmy już w ub. roku. Mimo wielu wypowiadanych słów o tym jak idea zrównoważonego transportu jest ważna, nie wiele się robi żeby transport indywidualny ograniczyć. Ba, powstają do tego nowe zachęty jak np. parking przy Starej Warszawskiej.

PS. Dziś ktoś zasłonił tabliczki na znaku zakazu wjazdu pomiędzy 7:00 a 16:00 i tym samym ktoś kto chciałby wjechać na parking nie może tego zrobić. Jaki jest efekt? Urzędnik który ma tworzyć dobre prawo, ma prawo w głębokim poważaniu. Park(ing) Day - TAK, jesteśmy ZA, ale nie u nas. My swoją enklawę mamy i nam nie straszne nawet znaki drogowe.



Foto: Prawdziwe podejście ratuszowych urzędników do Park(ing) Day jest za Ratuszem a nie przed

wtorek, 28 lutego 2012

Strefa Wy-Free

Zapowiadałem że będzie pozytywnie o strefie płatnego parkowania i jeszcze będzie, bo generalnie to idea jest dobra dla miasta. Zwykle wprowadzenie odpłatnego parkowania lub podwyższenie ceny za postój w centrum prowadzi do jego zhumanizowania tj. ograniczenia ruchu samochodowego na rzecz przyjaznych rozwiązań dla komunikacji publicznej, pieszych i rowerzystów.

Tutaj jednak o takim celu nie może być mowy bo równocześnie prowadzi się działania sprzeczne z tą ideą jak np. poszerzanie ulic Partyzantów i Pieniężnego, zamykaniu przejść dla pieszych czy też ustawianiu sygnalizacji świetlnej pod kątem samochodów, bez myślenia o pieszych (np. 2:20 czerwonego ludzika przy teatrze).



Mieszkańcy Śródmieścia zwracają uwagę na błędy i nieścisłości w projekcie uchwały. Poza Śródmieściem z pewnością też się obudzą, bo pozostawienie takich ulic jak m.in. Żarskiej czy Kromera tudzież miejsc takich jak wielki trawniko-parking przy Orkana oraz błota staro-warszawskie (po wyburzeniach) spowoduje że te miejsca będą zapchane totalnie.
OK, gdzieś ta strefa w końcu musi się kończyć. Tak, ale powinna się kończyć tak, by do niej właściwie nie trzeba było wjeżdżać. Aby wjechać w Orkana, kierowcy będą jechali i przez Mochnackiego i przez Starą Warszawską i przez samą Orkana, zaś do ulicy Żarskiej da się dojechać tylko od strony Nowowiejskiego, a do tej tylko 11. listopada. Czyli przez całe centrum.
W planie strefy jest wycięta dziura, która na pierwszy rzut oka związana jest wyłącznie z zielenią przyszłego (oby) Parku Centralnego. Mapa która znajduje się w projekcie uchwały została wykonana na kolanie i z niej nie możemy być pewni czy np. cała Pieniężnego będzie w strefie. Z mapy można wnioskować że nie. O które miejsce chodzi?

O te zaznaczone czerwoną ramką:


Co do części Osiedla Grunwaldzkiego to też raczej niedociągnięcie. Przy Dworcu Zachodnim powinna być strefa. Chyba że przyświeca nam idea Park & Ride z Olsztyna do Warszawy. Pozostawienie tego obszaru poza strefą spowoduje będą tam zalegały całymi dniami samochody wyjeżdżających poza Olsztyn pociągiem, a także dojeżdżających mieszkańców Redykajn i Gutkowa, którzy jadąc do Śródmieścia właśnie tam będą parkować. A przecież mają mieć kolej miejską, którą mogliby dojechać pod sam ratusz!

Właśnie, tylko całościowe myślenie o rozwiązaniu problemu parkowania może być skuteczne. Projektowanie strefy w oderwaniu od: parkingów i ciągów komunikacyjnych (samochodowych, pieszych i rowerowych) oraz wszelkich planowanych inwestycji i zagospodarowania Śródmieścia potwierdza jeszcze raz że pod szyldem szczytnych zmian wprowadzane zostają regulacje mające na celu jedynie zwiększenie wpływów do budżetu. Prezydent ogłasza konsultacje ws. Śródmieścia, a w tym samym czasie prowadzi -naście zmian bez konsultacji m.in. omawianą nową strefę.

Na koniec zagadka: ile zapłaci mieszkaniec strefy za 10 samochodów? Pewnie zamierzeniem uchwałodawcy było że za jeden zapłaci 50 zł a za każdy następny tyle co niemieszkańcy. Czytając projekt uchwały można jednak wnioskować, że mieszkaniec zapłaci jeden raz 50 zł... a to już doprowadzi do tego że 10 tysięcy właścicieli kart dla niepełnosprawnych uciekając przed strażą miejską (skądinąd dobrze, że będą z tym walczyć! - przynajmniej taką zapowiedź usłyszeliśmy) trafi z meldunkiem do cioci w śródmieściu. Dlatego, jeśli macie ciocie w strefie to Wy zaparkujecie za free.

czwartek, 23 lutego 2012

Zmiana Strefy w Radiu Erewań

Dość szeroką dyskusję wywołała zapowiedź projekt uchwały którą ma już wkrótce podjąć Rada Miasta, a dotyczyć ma zmian w strefie płatnego parkowania. Celowo piszę "projekt uchwały" a nie "jego zapowiedź", bowiem tu pierwszy problem się pojawia. Historia ma dłuższy początek niż się może wydawać...
Gdy w ubiegłym roku podczas upalnej ostatniej przed wakacjami sesji rady miasta radni uchwalili podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej, wśród burzy argumentów przeciw, padł i ten: "dlaczego faworyzuje się transport indywidualny nad zorganizowany transport zbiorowy". Wiadomo było bowiem że podwyżki cen biletów spowodują że znaczna część klientów przesiądzie się do samochodów. Przykłady miast które już dawno przerabiały ten problem wskazują na potrzebę równoważenia transportu. Przewodniczący Komisji Gospodarki Komunalnej Robert Szewczyk mówił o tym, że "problem opłat za parkowanie jest nieco bardziej złożony i nie można go wprowadzać w pośpiechu". Dlatego odłożono go na później. Wydawać by się mogło zatem że temat będzie lepiej przygotowany. Najbardziej naiwni uwierzyli że będzie też "skonsultowany".

Jeśli już o konsultacjach to one nawet się odbyły, ale nie dotyczyły parkowania w strefie tylko lokalizacji parkingów. Nie tak dawno rozpoczęły się z kolei konsultacje ws. zagospodarowania Śródmieścia i już chyba tylko Pan Bóg wie co będzie priorytetem: czy ustalone przez zewnętrzną firmę parkingi nad którymi konsultowano czy plan zagospodarowania śródmieścia, który na marginesie: należałoby z poszanowania granic Śródmieścia (inny akt prawny), nazwać w inny sposób np. Centrum Olsztyna, bowiem dotyczy nie tylko Śródmieścia ale też kilku innych osiedli czy też po "konsultacjach" parkingi np. są nie do ruszenia?

Ale do sedna... Pojawiły się informacje w mediach i "Gazecie Olsztyńskiej" (tak, tak "i", bo czy ten stek reklamowy da się to nazwać "mediami"?) o tym że:
1. strefa będzie większa
2. będzie droższa
3. będzie podzielona na podstrefy
4. zapłacą za nią także mieszkańcy
Czy artykuły prasowe można traktować jako podstawę informacji mieszkańców o zmianach? A może po raz kolejny chodziło o to żeby pewne fakty ukryć... Pogubił się już sam rzecznik prasowy MZDiM mówiąc iż "parkowanie dla mieszkańców będzie bezpłatne". Chyba że też chodziło o to żeby powiedzieć półprawdy: parkowanie będzie bezpłatne, ale płatne będzie wydanie karty umożliwiające to bezpłatne parkowanie (?). Jeśli tak to niezły Erewań w tym MZDiM:

Słuchacze Radia Erewań pytają: Czy będzie wojna? Radio Erewań odpowiada: Wojny nie będzie. Będzie taka walka o pokój, że kamień na kamieniu nie zostanie.

Projekt uchwały rady miasta pojawił się na stronie Biuletynu Informacji Publicznej dopiero w poniedziałek 20. lutego, zaś uzasadnienie do niego dopiero w środę, a więc dokładnie tydzień przed sesją rady miasta. Rady osiedli informacji o projekcie ani nie dostały, ani nie zostały poproszone o opinie, mimo iż to w końcu sama rada miasta w uchwale o radach osiedli zobowiązała się pytać je o opinie w tym i podobnych tematach.

Chyba że z tymi opiniami jest też jak w Erewaniu:
P: Jaka jest definicja "wymiany opinii"?
O: Kiedy idziesz do szefa ze swoja opinia, a wychodzisz z jego.

Moim skromnym, prezydent po raz kolejny poległ na polityce informacyjnej, chyba zainspirowany filami z "prawiekonsultacji" i osobą burmistrza Bogoty, który wprowadzał zmiany z dnia na dzień jakie mu się tylko przyśniły. To trochę takie pokazywanie tyłka mieszkańcom - jak na filmie, z tym że przystosowane do naszych realiów.
Szkoda bo wbrew pozorom, coraz większa część społeczeństwa potrzeby zmian w centrum zaczyna rozumieć, a szersza dyskusja na ten temat mogłaby tylko wzbogacić rozwiązanie. Zmiany i ograniczanie ruchu samochodów osobowych w centrum są konieczne. Szkoda że ten temat przyćmiony został przez sposób wprowadzania zmian. O samych propozycjach zmian jeszcze napiszemy...

piątek, 17 lutego 2012

Dyktatura mniejszości czyli komu odpowiada ten układ.

Znajoma z Niemiec, pochodząca z Olsztyna pojechała kiedyś na młodzieżowy obóz jednej z niemieckich parafii katolickich nad polskim morzem. Na zakończenie obozu, przy ognisku, dwóch Niemców chwyciło się za łby i zanim ich rozdzielono solidnie się pookładali po twarzach. Ku zdziwieniu mojej znajomej zarówno artykuł w parafialnej gazetce jak i komunikat księdza w ogłoszeniach parafialnych brzmiał "Niestety uczestnicy wycieczki do Polski wrócili pobici, więc więcej tam nie będziemy organizować wyjazdów".
Podobny morał przebił się do olsztyńskich mediów z akcji zbierania podpisów pod PETYCJĄ w sprawie ograniczenie parkowania na Starym Mieście. W ciągu 2 godzin zebrano ok 200 podpisów  ale zainteresowanie wzbudziło głównie niekulturalne zachowanie dwóch przeciwników petycji. To byli ci słynni klienci,  którzy przyjechali samochodami zjeść obiad, potem poszli do drogerii, cukierni, fryzjera a na koniec kupili kwiatki u kwiaciarek, oddali książki do biblioteki i odebrali dzieci z przedszkola  -  w ten sposób pobudzili staromiejski biznes. Wszystko oczywiście w marzeniach obrońców obecnego stanu rzeczy. 
Podejrzewaliśmy, że cała ta obrona interesów przedsiębiorców to kwestia garstki ludzi, którzy przejęli ten teren na parking. Tam stoją ciągle te same samochody, z abonamentami albo plakietkami inwalidy. Korzyść dla ogółu mieszkańców jest niewielka. Rynek Starego Miasta został zawłaszczony, a tendencja jest taka, że najbardziej rozchwytywane miejsca są w ciągu pieszym Most Jana - Wysoka Brama.

Przedstawiamy kilka dalszych notorycznie parkujących na przejściu pojazdów:
Biały - ostatni jakby zaczął parkować trochę bardziej po lewej, oby tak dalej:)


Przybysz z Gdyni. Aczkolwiek ostatnio samochód uzyskał chyba olsztyńskie numery. Lubuje się w parkowaniu w otoczeniu kwiatów i kwiaciarek.


Kolejni stali bywalcy poniżej:
Ci panowie wyglądają groźnie liczymy, że mają poczucie humoru:)




Conajmniej jeden z tych samochów ma na wszelki wypadek plakietkę inwalidy. Jak się nie uda zaparkowaćpod biblioteką na deptaku, plakietka znakomicie przyda się aby stanąć na kopercie dla inwalidów pod apteką, gdzie często go widujemy. Właściciel widocznych trudności z poruszaniem się nie ma, więc czy musi zajmować miejsce osób, które np. poruszają się na wózku albo chodzą o kulach?
Jak to mówili w amerykańskich filmach wojennych, teraz wiemy "why we fight", po prostu, grupka pewnych siebie osób, nie czujących żadnego wstydu przed obciachowym parkowaniem, zawłaszczyła przestrzeń publiczną a MZDiM ich aspiracje chroni.
To taki typowo wschodni model podejścia do roli miasta. Kto ma mniej skrupułów, więcej kontaktów i większy samochód, temu więcej wolno.

Główne argumenty obrońców istniejącej sytuacji i przeciwników zmian są następujace:
"Zawsze tak było", albo "nigdy nie było tak jak chcecie żeby było" - to argument niewart polemiki.
"Gdzie ja będę parkował" - na tym polega cywilizacja miejska, że wytwarza pewne normy, takie normy są znane od dawna ludziom w Holandii, Danii czy Niemczech. Nie śmieci się, nie załatwia potrzeb fizjologicznych gdzie popadnie, sprząta kupy po psie, nie parkuje w sposób utrudniający życie innym. Chcesz żyć w mieście to się nagnij do tych norm bo wszyscy utoniemy w brudzie i chaosie.
"Po co wprowadzać kolejne zakazy, mamy wolność" - ale wolność to także nieograniczanie wolności i komfortu życia innych a nie tylko robienie tego na co mamy ochotę.
"Nie macie samochodów i dlatego chcecie zabronić parkowania na rynku" - przyjmijmy, że jest to prawda, to i tak postawimy pytanie, czemu głos posiadacza samochodu ma być bardziej istotny niż tego kto go nie ma? Równie dobrze można wjechać na Stare Miasto TIRem i mówić: "Jesteście przeciwko TIRowi bo sami go nie macie".

niedziela, 5 lutego 2012

Cywilizowane Stare Miasto

Od słów do czynów :) Temat samochodów zaśmiecających nasze Stare Miasto podejmowaliśmy już kilka razy. Z pomocą czytelników powstał pomysł aby przygotować petycję i spróbować coś zmienić. Do współpracy namówiliśmy Forum Rozwoju Olsztyna, Obywatelski Olsztyn i Olsztyn miasto-problem.
W ten sposób powstała PETYCJA do której podpisywania gorąco namawiamy. 

W naszej opinii w Olsztynie brakuje zrozumienia dla pewnych zjawisk zachodzących w miastach na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Przekonanie o tym , że każdy powinien mieć możliwość dojazdu samochodem w dowolne miejsce to archaiczna fanaberia. Tym bardziej , że nasze Stare Miasto mimo, że nie duże to może się podobać, tworzy bowiem pewien zamknięty układ, z kilkoma ciekawymi zabytkami. To powinna być olsztyńska perełka a nie zwykły plac na furmanki w środku gminy.
To, że samochody parkują na rynku Starego Miasta pod ścianami gotyckiego ratusza jest negatywnym ewenementem nawet w polskich realiach. Nie po to zachowuje się historyczne centra miast, restauruje zabytki, kładzie kostkę, ustawia elementy małej architektury aby korzystać z tego jak ze zwykłego parkingu. Chcemy aby przestrzeń publiczna w centrum, tak jak to jest w całej cywilizowanej Europie dostępna była dla ludzi. Nie przekonują nas argumenty, że to oznacza upadek tej części miasta. Upadek ma miejsce właśnie teraz. Prawdziwe centrum to takie miejsce, gdzie można wybrać się na spacer, odwiedzić restaurację i przez ten czas nie gapić się na swój samochód. Nie trzeba jechać do Włoch czy Hiszpanii aby poczuć jak powinno wyglądać centrum miasta europejskiego. Toruń i Gdańsk to najbliższe nam przykłady, oczywiście olsztyńskie Stare Miasto jest przy nich ubogie zarówno jeśli chodzi o rozmiary jak i o klasę architektoniczną, jednakże to od tych miast powinniśmy się uczyć i je stawiać za wzór jeśli chodzi o proponowane rozwiązania.

Rynki Starych miast mogą wyglądać tak:
fot: www.burgenstrasse.de

fot: www.eurobike.at


Albo tak:
fot: www.domkinadwda.pl
Lub tak:
fot: www.margory.flog.pl

Szczególnie dwa ostatnie zdjęcia, przedstawiające Chojnice i Olsztynek powinny przyprawić zarządzających naszym miastem o kompleksy. 

Czemu więc nasz rynek ma wyglądać tak? Cywilizowane Stare Miasto wcale nie musi nam się kojarzyć z podróżami albo wakacjami, chcemy mieć tak i u siebie. Na początek postanowiliśmy powalczyć z parkowaniem. Na początek kilka zdjęć ze stanem obecnym , w następnym odcinku propozycje co można by zmienić aby z zapyziałego placu parkingowego przekształcić rynek w rynek będący salonem miasta. 














sobota, 7 stycznia 2012

Pieszy po jarmarku się nie liczy

Sobota w Olsztynie. Ponieważ matrixowy jarmark będący okazją do popisania się jak wywalić 750 tysięcy złotych się skończył, wracamy do gminnych zwyczajów, czyli każdy może wjechać na gumno, choćby traktorem. Jak wiadomo, do GSu i kościoła zawsze zajeżdżało się pod same drzwi. Była to też okazja aby zaprezentować wypucowany poprzedniego dnia samochód. A w takim Zamościu jacy dziwni ludzie, taki dobry parking się marnuje, albo taki Gdańsk, Toruń, Bydgoszcz, Zielona Góra, Sandomierz, Poznań - wszędzie mogliby zrobić dobrze kierowcom i restauratorom i zamienić swoje rynki staromiejskie na parkingi! MZDiM olsztyński z pewnością pokazałby jak to się robi.

Zamość, Rynek, fot: www.polskiekrajobrazy.pl

Jak to powiedział Paweł Pliszka portalowi olsztyn.com.pl "Głosy za utrzymaniem obecnego stanu wyrażają handlowcy i restauratorzy ze Starego Miasta. Argumentują, że zakaz parkowania obniży poziom ich dochodów."
Panie Pawle a od kiedy to planowaniem miasta rządzą wybrani restauratorzy? A restauratorom i handlowcom z Wojska Polskiego opóźniający się remont tej ulicy też obniżył poziom dochodów i czemu ich Pan nie broni? A skoro w tym roku nie pada śnieg, to firma odśnieżająca miasto ma obniżony poziom dochodu, może ich też Pan obroni i zasili extra premią od MZDiM? Czym restauratorzy ze Starego Miasta zasłużyli sobie na bycie pod specjalną ochroną?

Obecnie na olsztyńskim  rynku parkuje się już w kilku rzędach:

Tradycyjnie główny trakt pieszy wzdłuż Starego Miasta jest przeważnie zastawiony:

Samochody jeżdżą we wszystkich kierunkach, rowerzyści i piesi przemykają zalęknieni opłotkami (zdjęcia celowo w dużym rozmiarze):

Czarne BMW sprzed paru sezonów szarżuje bez żadnych skrupułów mimo zakazu ruchu na tym odcinku:

Reprezentacyjny deptak:

I na koniec pytanie:
Rzecznik MZDiM (urzędnik):
"Rzeczywiście niektórzy kierowcy nie stosują się do przepisów i parkują na rynku Starego Miasta w sposób dowolny. Ustawianie kolejnych znaków, naszym zdaniem, niczego nie zmieni skoro ignorowane są te obecnie istniejące. Trudno odpowiadać nam za to, że na takie sytuacje nie reagują służby mundurowe. Z naszej strony staramy się takie sygnały przekazywać policji i straży miejskiej."

Mamy więc sytuację, w której jeden urząd podległy prezydentowi miasta zarzuca oficjalnie Straży Miejskiej, także podległej prezydentowi miasta brak reakcji na łamanie prawa. Zarzut dotyczy też policji, na platformie konsultacyjnej Urzędu Miasta pan Pliszka ujął to bardziej konkretnie:
"Drodzy Państwo. Jeszcze raz wyjaśnię, że nie MZDiM a służby mundurowe mogą egzekwować od kierowców obowiązek przestrzegania przepisów ruchu drogowego. Trudno mi odpowiedzieć dlaczego nie podejmują interwencji w tak oczywistych przypadkach, jak te na zdjęciach. Zasygnalizujemy szefowi straży miejskiej i komendantowi policji narastający problem z kierowcami ignorującymi prawo."


Kto w tej sytuacji nie wypełnia swoich obowiązków? Panie prezydencie bądź Pan dobrym carem i ukaż winnych. Albo Straż Miejska rzeczywiście nie wypełnia swoich obowiązków albo MZDiM kłamie. Nie wiadomo, która opcja jest gorsza.

piątek, 11 listopada 2011

Rosnący popyt na patriotyzm

Budujący jest rosnący patriotyzm Polaków! Widać go wyraźnie w całej Polsce: od Placu Piłsudskiego w Warszawie i budowanego Stadionu Narodowego po małe miasteczka i wsie. W dużych miastach na obchody odzyskania niepodległości przychodzą tłumy. Dużo osób na obchody przychodzi także w Olsztynie. To bardzo budujące.

A jeśli już o budowie;) to zupełnie niebudujące jest to że właśnie wybudowany (no bo przecież nie "zrewitalizowany") Plac Solidarności nie spełnia swoich zadań, no chyba że głównym zadaniem jest spełnianie funkcji parkingu. O parkingu Solidarności już dawno pisaliśmy. Dzisiejszy dzień pokazał, że ktoś nie przewidział zwrotu Polaków ku patriotyzmowi i chęci jego manifestowania. Z głośników od organizatora mieszkańcy usłyszeli tylko "proszę wyjść za słupki", "proszę zejść na trawnik" (przy okazji: albo nie jest to w takim razie zabronione albo publicznie namawia się do łamania prawa).

To smutne, że nowa inwestycja może być tak nieprzemyślana. W kontekście kilkunastu poprawek oraz wypowiedzi o tym, że docelowo potrzebny jest tam parking podziemny - ręce opadają. No ale... patriotyzm to wybór nieekonomiczny, a Ojczyznę "kocha się mimo wszystko".

piątek, 4 listopada 2011

Ratuszowe rozdwojenie jaźni, czyli konsultacje i PR na codzień

Racje ma ten kto głośniej krzyczy. Nie ważne co, ale jak głośno. Największą tubę w Olsztynie ma Ratusz. Biorąc pod uwagę że znaczna większość mieszkańców "nie interesuje się" (lub ma polityków w głębokim poważaniu) to tuba działa wyjątkowo sprawnie. Ostatnio zasypywani jesteśmy informacjami lekko mówiąc nie prawdziwymi:
1. Konsultacje w sprawie tramwajów jak się okazuje były "wzorowe", podczas gdy stowarzyszenia informowały od dawna o potrzebach mieszkańców i opiniach które nie zostały uwzględnione. Ministerstwo Rozwoju Regionalnego chyba nie ma świadomości na jaką minę zostało wrzucone. Konsultacje to wręcz specjalizacja olsztyńskiego Ratusza, w końcu przy konsultacjach w sprawie ulicy Partyzantów też miasto ustaliło warianty tylko po to by te warianty istniały, a nie po to by mieszkańcy mogli mieć jakikolwiek wpływ na otaczającą ich rzeczywistość. Miasto chciało poprowadzić ulicę Artyleryjską w Partyzantów czteropasmową więc tak będzie, a konsultacje mimo opracowanych wariantów (i tak trzeba było je opracować do unijnej dokumentacji) odbyły się żeby zapoznać mieszkańców z tym co Ratusz wymyślił. To taki model konsultacji p.t. "konsultujemy do was" ("was" celowo małą literą, co pokazuje stosunek władzy do mieszkańców stawiających się na konsultacjach). A dla tych co w konsultacjach biorą udział i temat znają, rzucę tylko cytat. Moim zdaniem perełka:
Od 2 lat prowadzimy dialog obywatelski z mieszkańcami miasta dotyczący najważniejszych inwestycji miejskich. Zależy nam na zdaniu mieszkańców. Ich uwagi i wnioski są dla nas istotne przy podejmowaniu dalszych decyzji dotyczących rozwoju miasta – mówi Piotr Grzymowicz, Prezydent Olsztyna. I dalej Prezydent Olsztyna boksuje się już i z mieszkańcami, społecznikami, ekspertami:  
List Prezytenta, A wystarczyło zrobić tak jak chcieli mieszkańcy i "społecznicy" co to jak się okazuje większą wiedzę mają niż Ratuszowi co zaplanowali Olsztyn-Beton w latach '60 i się tego kurczowo trzymają.
2. A teraz przykład jak informować żeby nie poinformować: "Opracowanie aktualizacji Założeń do planu zaopatrzenia w ciepło, energię elektryczną i paliwa gazowe Miasta Olsztyn". Temat dotyczący pośrednio każdego mieszkańca. Media powinny być zachęcane do podjęcia tematu. Tymczasem: tytuł artykułu w serwisie Urzędu Miasta to "Nowe dokumenty", czyli takie nie wiadomo co. Równie dobrze mogą to być nowe dokumenty dla ubiegających się o wizę, którzy lecą do Kaliningradu awionetką na przykład. Generalnie nie przeczyta tego nikt. Chyba że przeczyta tekst podstawowy wyświetlający się na stronie głównej... ale nie. Jednak nie, bo tam jest tylko podstawa prawna która może uśpić najbardziej czujnego mieszkańca. Klikamy "czytaj więcej"... No proszę, każdy może przyjść i dowiedzieć się więcej szczegółów w ratuszu w godzinach - jakże każdemu pasujących, czyli 8:00-12:00.
3. Śródmieście ma być przyjazne dla mieszkańców (taki plan ma miasto! czytamy w Gazecie Wyborczej), ale za chwilę przy Ince powstaną światła - zapowiada MZDiM, które mają upłynnić ruch samochodów. Czyli stawiamy znak równości między kierowcami i mieszkańcami centrum? To spora pomyłka! Śródmieście jest rozjeżdżane przez mieszkańców głównie z dzielnic-noclegowni, którzy centrum traktują jako miejsce pracy od 7 do 15. To nie argument - powie Ratusz i zacznie wmawiać że światła piesi dostaną dla swojego bezpieczeństwa! To MIASTO wie najlepiej co Ty mieszkańcu jeden ze 175 tys. chcesz! NIE WYCHYLAJ SIĘ. NIE WIESZ CO CI JEST POTRZEBNE. MY MAMY ANALIZY, BADANIA, EKSPERTYZY. Interpretacja jest przywilejem władzy - można by ciągnąć dalej.
4. Parking przy szubienicach. Urzędnik, który wydawał decyzję o tymczasowym parkingu sam nie pamięta podpisanego pisma. Ba, twierdzi że jest inaczej, a konkretnie, że jest odwrotnie niż było w rzeczywistości. Efekt: parking przy szubienicach zostanie, a konsultacje się odbyły i nikt już do tego nie będzie wracał.

piątek, 7 października 2011

Przyjechali i pozastawiali

Społeczność uniwersytecka Kortowa otrzymała Nagrodę Specjalną w plebiscycie „7 nowych cudów Polski" organizowanym przez magazyn „National Geographic Traveler" jak donosi serwis UWM i lokalne media. Większość z nich rozpływa się także w zachwytach nad studentami uczelni, przykładowo jeden z lokalnych portali komentuje: "Kortowo nie jest cudem, ale jest nim studencka społeczność!"
I tak to o to zasługi natury, niemieckich budowniczych Kortowa, oraz odbudowujących Kortowo po wojennych zniszczeniach idą w niepamięć, a fetyszem jest społeczność studencka, której poziomom kultury okazywany jest chociażby poprzez sposób parkowania samochodów na terenie uniwersytetu.
A tu panuje całkowite przyzwolenie władz UWM na niszczenie terenów zielonych, blokowanie przejść dla pieszych i skrzyżowań, zastawianie chodników.

Ambicją pewnej grupy studentów jest podjechanie swoim starym golfem jak najbliżej miejsca zajęć, czy akademika, nawet jeśli przy okazji trzeba zaparkować na trawniku. Inna sprawa, że większość tych trawników jest nimi już tylko z nazwy.
Kolejny aspekt tego zjawiska to teren byłego cmentarza niemieckiego w okolicach DS6 i DS4. Chociażby z tego względu władze UWM powinny zadbać o ten skrawek terenu, na którym jeszcze w latach 90tych znaleźć można było ludzkie kości lub płyty nagrobne. W obecnej chwili jest to folwark parkingowy dla wszelkiego rodzaju BLów, WMLów i CBRów. Oczywiście NOSy, NELe i NBRy także dopisują.


Tak to o to ten olsztyński CUD jakim jest Kortowo zalewany jest i dewastowany przez przybyszów nie znających historii miejsca, ale nie potrafiących również uszanować jego estetyki i zasad współżycia międzyludzkiego.

Przedstawione zdjęcia pochodzą sprzed paru miesięcy, ale mamy już sygnały, że wraz z rozpoczęciem roku akademickiego sytuacja wróciła do "normy" i znowu "parkują gdzie popadnie" - także nie omieszkamy ukazać nowych ciekawych materiałów dowodowych w następnych odsłonach.
C.D.N.

poniedziałek, 3 października 2011

Ile kosztują nas enklawy przyurzędowe?

Radni mieli dyskutować na temat opłat w strefie parkowania, ale przyznali się, że są nieprzygotowani. Przygotowani do podwyżek będą dopiero po wyborach. Tymczasem nic nie stoi na przeszkodzie żeby już dziś uzupełnić luki które w strefie płatnego parkowania występują.

Troska o portfel kierowców wyrażana jest bowiem nie tylko poprzez utrzymywanie sztucznie niskiej ceny za parkowanie w strefie płatnego postoju, ale także poprzez utrzymanie enklaw przyurzędowych, a konkretnie dwóch: jednej na placu przy pomniku Dunikowskiego, czyli popularnych Szubienic i drugiej na parkingu za ratuszem. Przy czym ten drugi to jest całkowite zawłaszczenie przestrzeni publicznej poprzez ogrodzenie i oszlabanowanie placu na ok. 80 miejsc postojowych. Już totalną hipokryzją było wyłożenie trawy za ratuszem podczas ostatniego Park(ing) Day. Trawa została ułożona niby na terenie parkingu, ale nie na wyznaczonym miejscu do parkowania, lecz na chodniku już prowadzącym do budynku. To pokazuje sposób myślenia odpowiedzialnych za transport w ratuszu.

Ale... nie o tym. Wyliczmy: ile te dwie enklawy nas kosztują?

Za ratuszem ok. 70 miejsc parkingowych, przy Szubienicach: 140 samochodów stoi zaparkowanych na zabytkowych płytach z byłego mauzoleum Hinderburga. To darmowy parking z którego korzystają pracownicy urzędów marszałkowskiego i wojewódzkiego. Oczywiście teoretycznie parking jest dostępny dla każdego, tyle że kto w Śródmieściu zaczyna (i kończy pracę) przed urzędnikami? Zresztą pod nich też są ustalone godziny w których strefa obowiązuje tj. do godziny 16:00 (a w piątki do 15:00).

Biuro Strefy wskazuje że w Olsztynie znajduje się 2200 miejsc (informacja za GW). Przychód ze strefy rocznie wynosi ok. 2,6 mln (dane z 2010 r.), a więc obie przyurzędowe śródmiejskie enklawy które dają łącznie jakieś 220 miejsc powinny generować przychód w wysokości ponad 10 tys. złotych miesięcznie. I tyle nas, podatników kosztują. Podobnie można szacować jeszcze koszty utrzymania parkingu na placu Roosevelta (na przeciwko MZDiM), choć ten w porównaniu do Szubienic to pikuś.

PS. Jakiś czas temu enklawa, choć nie przyurzędnicza, istniała także na dziurawej działce przy Nowowiejskiego. Zlikwidowano ją ponad rok temu, a ostatnio Miejski Zarząd Dróg i Mostów planuje włączenie do strefy właśnie placu przy pomniku autorstwa X. Dunikowskiego. Drogowców można zrozumieć jeśli chodzi o łatanie tych dziur, choć ciężko zrozumień brak konsekwencji jeśli chodzi o okolice Szrajbera. Same władze miasta już ciężej zrozumieć jeśli chodzi o sam Plac Dunikowskiego, bo to w końcu plac a nie parking tak naprawdę, a parkingiem stał się tymczasowo.

Dwie plomby już wstawione (druga powinna być wkrótce), a co z enklawą za ratuszem? Wprawdzie to nie leży w gestii MZDiM, ale szef Urzędu Miasta mógłby to zmienić dosyć szybko. W końcu przykład idzie z góry.

piątek, 9 września 2011

(...) nie skończony, a już mozna parkować

Tytuł odnosi się do Placu Solidarności, jak informowała Gazeta Olsztyńska 4 lipca:
"Chociaż prace na Placu Solidarności jeszcze się nie skończyły, to od dzisiaj kierowcy z czystym sumieniem mogą tam zaparkować."

I dalej:
"Plac Solidarności zostanie oddany do użytku dopiero za miesiąc. Pierwotne plany zakładały zakończenie prac już w czerwcu."

Tymczasem mamy wrzesień i prace jak nie zostaly zakończone tak nadal trwają. Jednak władze miasta z powodzeniem mogą odtrąbić sukces - przecież powstały miejsca parkingowe ! Jak wiadomo Olsztyn miastem światowym jest i ambicją każdego jest posiadanie własnego auta i wożenie się od drzwi do drzwi. Przecież każdy ma samochód , a jak nie ma to powinien kupić i jeździć , nawet jeśli mieszka blisko centrum to od czasu do czasu do Alfy można się wybrać:)

Ciągi piesze, deptaki, ograniczenie ruchu w centrum - to nikogo nie interesuje. W interesie miasta jest zbudować jak najwięcej parkingów i poszerzyć jak najwięcej ulic prowadzących do centrum.

Docelowym ideałem dla naszego miasta są rozwiązania białoruskie , jak na poniższym zdjęciu, czyli szerokie pole asfaltu i wyraźny brak przechodniów. Samochodów w przeciwieństwie do Baranowicz jednak w Olsztynie nie zabraknie.
Zdjęcie z http://www.kolumber.pl/