Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śródmieście. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śródmieście. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 grudnia 2012

Chamstwo kwitnie, kultura w odwrocie

Znowu czas wylać trochę żółci na to otaczające nas dziadostwo. Wokół nie ma nikogo kto by to napiętnował. W tym mieście po prostu odechciewa się żyć.
Coraz częściej dochodzę do wniosku, że Olsztyn to miejsce, gdzie chamstwo i bezczelność kwitną. Można narzekać na Drzewomiła Betonowicza, ale jakie szkody czynią miastu sami mieszkańcy? Kulturalni, szanujący porządek i przestrzeń publiczną obywatele są frajerami, których zalewa masa bezkarnych, przebojowych dzikusów, którzy nadają ton i pokazują, że nieważne zasady cywilizowanego współżycia, ważne łokcie i wiara we własne prawa. Oto kilka przykładów:

1. Parking pod Dukatem.
 W cywilizowanych krajach taki parking to miejsce na krótki postój, dla ludzi z pilnymi sprawami, typu odebranie żony z pełnymi siatkami albo odwiedziny w aptece. W Olsztynie zaś zatoczkę opanowali "reklamiarze" blokujący tak cenne miejsca parkingowe cały dzień. Stolarz z Ostródy decyduje o tym do czego służą miejsca parkingowe w najgorętszym punkcie centrum! Co więcej mało mu jednego miejsca, on jest sprytny jak baba z Radomia i podjeżdża transporterem z przyczepką na billbord!

Gdzie MZDiM? Tak trudno postawić tabliczkę  "postój do 30 min." ? Ale skoro w MZDiM siedzi beton, który pojęcia nie ma o nowoczesnym mieście, to pewnie nawet nie widzi problemu.

 
 2. Schody na Targu Rybnym
Kultowe miejsce dla wszelkiego rodzaju nuworyszy i buraków, którzy lubują się w blokowaniu przejścia parkując prostopadle do schodów i dojeżdżając zderzakiem do krawędzi budynku aby nikt się nie przecisnął. Trzeba takiego obejść naokoło i z nabożną czcią popodziwiać.

Sprawa jest znana od dawna różnego rodzaju Gustkom i Pliszkom z MZDiM, ale odpowiedź zawsze ta sama: "Niestety nic się nie da zrobić"





3. Tandente parkany reklamowe na Starym Miejście
Brzydkie to, wręcz tandetne, blokuje chodnik. Ale oczywiście straż miejska ma to głęboko, bo gdyby chcieli to mogliby solić mandaty za zajmowanie pasa drogowego. Ale po co? W kołchozie takie drobnostki są przecież na porządku dziennym.






4. Parkowanie
Na poniższym obrazku "dorobiony" gbur przyjechał na święta z Holandii. Oczywiście w Holandii nie podskoczy, parkuje jak prymus bo tamtejsza policja nie ma litości. W Polsce - tu mu wszystko wolno, więc wpieprzy się swoją blacharnią do centrum i zastawi chodnik! 



  
 5. Obklejacze
Taki to dla "dobrego interesu" swoimi gównianymi karteczkami zeszpeci i zdewastuje wszystko. Lampy, słupki, skrzynki rozdzielcze, bramy, rynny. Wiszą potem te zgniłe skrawki papieru toaletowego, całe miasto obklejone, lampy i rynny pokryte takimi liszajami zaczynają rdzewieć. Jest pięknie! Ale w kołchozie to już naprawdę drobnostka, o której nawet nikt nie myśli. 







6.  Królowie życia
Skoro pod sklepem są 3 miejsca dla inwalidów to jasne, że jedno albo dwa z nich można zająć!
Krysia poniżej - okaz zdrowia, ładny samochód, przez głowę jej nie przechodzi nawet cień myśli o tym, że ktoś może tego miejsca naprawdę potrzebować! Ona robi swoje zakupy i ma w d...



Komes! Na prawym siedzeniu drabina, brak ID dla inwalidy. Skoro skacze po drabinie to do sklepu na pewno dojdzie o własnych siłach. Czemu więc blokuje miejsce na wagę złota? To nic , że akurat było wolne, ale teraz jak inwalida podjedzie to już tego miejsca nie znajdzie.









W obu samochodach nie było plakietek stwierdzających inwalidztwo kierującego pojazdem.

środa, 13 czerwca 2012

Wysoka Brama, Głębokie Dziury

O placu przed Wysoką Bramą pisaliśmy już dawno. Od tego czasu słyszeliśmy już zapewnienia, że w końcu sytuacja się zmieni. Nawet w TVN24 mogliśmy usłyszeć jakie to Ratusz ma pomysły i co tutaj będzie... miała być plaża na Euro z której to odjeżdżać będą meleksy którymi (już nawet cena była podana) dojedziemy do strefy kibica na plaży miejskiej. Być może to wszystko będzie ale na Euro 2016, bo na mistrzostwa rozgrywane w Polsce zostały już tylko obietnice.

Miasto-problem potrafi rozkopać, później nawet ogrodziło te wyrwy siatką opartą na pijanych słupkach. Gdy w klatkach zaczęły rosnąć klony ktoś wymyślił żeby te siatki z placu zabrać a młode samosiejki zlikwidować, bo co to będzie jak im się na dobre wyrośnie na złość naczelnemu drwalowi?! Miasto-problem sprowadziło tym samym problem do matrixa dwuwymiarowego. To już jest mniej widoczne. Zastanawiające jest to że szamanowi matrixu nie zależy na tym, żeby plac po bombardowaniu zlikwidować. O PR prezydent przecież dba.


Foto: Bazar w Kazachstanie czy wizytówka Olsztyna - znajdź 3 różnice.

Dla poprawy wizerunku, a może żeby po prostu szybciej dojechać(?) Prezydent wsiadł na rower. Gazeta Wyborcza opisuje trasę przejazdu niczym przejazd papieża i o odcinku staromiejskim pisze że jest "bezproblemowy". Ciekaw jestem w którą stronę Prezydent pojechał pod Wysoką Bramą?!

Maszerujący z puszkami piwa studenci w trakcie parady wydziałów nie koniecznie zauważyli co mają pod nogami, ale największa w regionie procesja z okazji Bożego Ciała z kilku tysiącami uczestników już to zauważyła. Widok starszych pań które w odświętnych strojach wywracają się prosto w piach jest dość wymowny.

To pokazuje dosadnie jak miasto pogrążone jest w chaosie dezorganizacji. Bierze się za wymianę asfaltu na całej szerokości aleji Warszawskiej, mimo iż wymiana miała miejsce kilka lat temu a asfalt tam ma się całkiem dobrze, a z drugiej strony nie jest w stanie załatać kilku dziur w miejscu przez które wiadomo że przechodzą tysiące osób. Gotów jestem zaryzykować stwierdzenie że gdyby wszyscy poszkodowani podczas procesji Bożego Ciała wystąpili o odszkodowania to kwota byłaby podobna do tej którą należałoby zorganizować na załatanie dziur.

Dochodzą do tego jeszcze koszty trudne do policzenia jak np. te że turyści zaczynający w tym miejscu zwiedzanie przy nieco większym wietrze mają darmową pustynną burzę. Ile kosztuje to miasto? Tyle że sami więcej nie przyjadą a jeszcze opowiedzą o tym co się tu dzieje poza Olsztynem.



Na koniec podróży(?), w niewielkiej odległości od tych dziur prezydent Grzymowicz parkuje swój rower na urzędniczej enklawie za ratuszem i wkracza w inny świat, inny matrix. Matrix zaczyna się już na parkingu: tam samochody urzędników mają swoje miejsca poprzez opisanie ich numerami rejestracyjnymi pojazdów! Oczywiście parkowane gratis! Prezydent jest oczywiście mocno zdziwiony że tam jest enklawa i że zapomniał o niej przy okazji zmian w strefie. Takie Grzymobiznancjum!

wtorek, 22 maja 2012

Tak się bawi, tak się bawi... Z K M

Tak się bawi, tak się bawi... Z K M... ale też Urząd Miasta Olsztyna. Dlaczego "bawi się"? Chodzi o place zabaw. Temat nie jest ekonomiczny? Nic bardziej mylnego! Inwestycja w najmłodsze pokolenie może dawać najwyższe korzyści społeczne, szczególnie w perspektywie starzejącego się społeczeństwa, a plac zabaw to dla wielu dzieciaków podstawowa przestrzeń publiczna w której spotykają nowych ludzi, poznają ich, stają się bardziej otwarci.
Oczywiście można długo o tym jak placów zabaw brakuje szczególnie w centrum miasta przez co wybór co do lokalizacji swojego wymarzonego "M" młode rodziny podejmują w sposób jednoznaczny wybierając blokowiska w polach i łąkach (o olsztyńskim sprawlu pisaliśmy już w pierwszym poście na tym blogu, a o samych przedmiejskich tutaj), a nie w starej części Olsztyna, bo tu place zabaw istnieją, ale mimo rekreacyjnych lokalizacji w parkach przy Łynie (1. przy Staszica, 2. koło Żaby) nie są nawet oddzielone jakąkolwiek barierą (i nie chodzi tu o tą w kolorze żółtym, bo dla dzieci to co najwyżej kolorowy trzepak), która zabezpieczałaby chociaż trochę przed nieobliczalnymi pomysłami dzieciaków.

Miasto oczywiście nie zapomina o dzieciach i proponuje "nowoczesną alternatywę" na miarę XXI w. czyli wirtualny plac zabaw. Miasto-ogród wspaniałomyślnie przyciąga dzieci przed monitory komputerowe! No tak, może takie e-dziecko w przyszłości nie będzie protestować przeciwko laniu asfaltu jak społecznicy w większości wychowani na podwórkach, które całe dnie były pełne za sprawą wyżu demograficznego z lat 70-tych i 80-tych. E-dziecko będzie w przyszłości podziwiać miasto z perspektywy wizualizacji stadionów, placów, galerii handlowych, perfekcyjnych rozwiązań komunikacyjnych. W tworzeniu pięknych wizualizacji obecny Prezydent Miasta jest mistrzem świata. Na obrazkach nawet świecące pały są ładne!

Odnośnie samego e-placu zabaw: czy ktoś w Ratuszu faktycznie wierzy że takim miejscem na stronie Ratusza jest w stanie konkurować ze specjalizującymi się w atrakcjach dla dzieci serwisach Disney'a, Lego czy chociażby polskich dostępnych w większych portalach internetowych (np. Sieciaków czy Buliby)? Jaką potrzebę olsztyński wirtualny plac zabaw zaspokaja, której nie jest w stanie lepiej obsłużyć inny serwis??? Może lepiej podać parę linków do profesjonalnych stron i nie bawić się za publiczne pieniądze? Może lepiej zbudować realny plac zabaw w mieście-ogrodzie...

To że miasto nie myśli o jednym placu zabaw widać po serwisie ZKM! Tak, tak, ten sam co niedawno zapewniał obsługę po węgiersku i albańsku(!) Dziś w serwisie odnajdujemy właśnie miejsce dla dzieci. Żeby nie było... musi to być chyba jakiś elitarny plac zabaw, a może wydzielony dla pracowników ZKM, bo nie dostaniemy się do niego "z ulicy". Potrzebny jest login, którego nie jesteśmy na stronie zdobyć. Nawet jak podamy maila to okazuje się że nie jesteśmy w bazie. Kto zatem jest w bazie? I jak się do niej dostać? Nawet nie pytamy, bo pytaliśmy jeszcze w ubiegłym roku o przychody ze sprzedaży biletów i okazało się że księgowość jest zbyt trudna w ZKM by to policzyć. Rzecznik prasowa ZKM obiecywała że dane udostępnią do końca marca br., ale jak wiele spraw w Olsztynie... pojawiło się parę innych skandali i już nie było czasu zapytać a zatem i ZKM się nie chwalił.

Nieuzasanionej podwyżki cen biletów nie odpuścimy. Wkrótce powrót cyklu "na gapę" i odpowiedzi ZKMu lub jej braku. Zabawa się skończyła.

środa, 28 marca 2012

Śródmieście, czyli teren do zagospodarowania przy obwodnicy

Wczoraj rozpoczęły się długo zapowiadane konsultacje społeczne ws. zintegrowanego planu zagospodarowania przestrzennego Śródmieścia. Trzy godziny spotkania nt. definicji, spisu treści i ustalenie grup roboczych - długo, ale udało się. Temat jest ogromny a wstęp okazał się jeszcze dłuższy, ale skoro mamy podchodzić do centrum i tych konkretnie konsultacji wyjątkowo poprawnie to niezbędne jest zinwentaryzowanie terenu i to na samym początku.

Do takiej inwentaryzacji należy zaliczyć w szczególności dwie rzeczy:

1. Określenie jakie inwestycje które są prowadzone są nieodwołane? Co można jeszcze w nich zmienić lub które ewentualnie powstrzymać jeśli okażą się sprzeczne z propozycjami wykonsultowanymi. Władze miasta już zaznaczają (dyrektor Rafalska), że niektórych inwestycji nie da się powstrzymać bo "miasto żyje". Z drugiej strony wyjątkową niegospodarnością wykazałby się Ratusz, gdyby w tym roku np. ruszyć z poszerzaniem ulicy Pieniężnego, a po dokończeniu konsultacji przystąpić do planu jej zawężenia (w końcu może tak się wykonsultować, skoro jak zapewniają organizatorzy: wszystko jest możliwe). Tyle, że konsultacje będą trwały do końca roku, a prace które maksymalnie zmienią oblicze Śródmieścia już trwają.


2. Na wstępie muszą zostać wytyczone granice opracowania. I tu pojawia się problem, bo w przedstawionych materiałach (wstępie do konsultacji) przedstawia się że Śródmieście jako obszar zawarty w ringu, który jak się okazuje już jest nakreślony i przebiega m.in. (nad) Parkiem Kusocińskiego. Dopytywani o funkcję ringu urzędnicy wyraźnie wskazują że ring ma służyć ruchowi... tranzytowemu.
A wiadomo, że skoro ring ma okalać Śródmieście to tranzyt do niego jakoś musi dojechać. Zatem przy okazji dużego projektu "Śródmieście" i swobody w działaniu uczestników okupuje się pewne groźne dla miasta założenia, które - co udowadniały inne konsultacje - najbardziej drażnią mieszkańców: poszerzona Partyzantów w którą będą wjeżdżać tranzytowe ciężarówki, Wojska Polskiego jako przelotówka dla ruskich TIRów oraz nieskonsultowane zmiany na drogę krajową (właśnie się to odbywa na XXI sesji Rady Miasta) aleji: Artyleryjskiej i Warszawskiej.




Kolorem czerwonym zaznaczono tzw. ring i DOJAZDY TRANZYTOWE do niego. Kolorem zielony odcinki które umożliwiają tranzyt (stają się krajowymi) dziś na sesji Rady Miasta.
Dlaczego prezydent miasta Piotr Grzymowicz forsuje ten ring w negocjacjach z inwestorem zainteresowanym przebudową Dworca Głównego? (przedłużenie Obiegowej dalej niż zakłada plan tramwajowy!) A co z obwodnicą? A może staje się niepotrzebna???
Ten projekt nie ma jeszcze noża na gardle (...)
"ministra" Bieńkowska
Ba, ten projekt nie będzie miał noża na gardle!
Wychodzi na to że konsultując plan zagospodarowania Śródmieścia, będziemy zajmować się... obwodnicą miasta. Dyrektor Rafalska stwierdza, że "urząd miasta nie ma wizji Śródmieścia". Nie ma wizji - to fakt. Ma jednak konkretną wizję komunikacyjną, która jest realizowana od wielu wielu lat, a związana jest właśnie z tranzytem w Śródmieśćiu. Nie dziwi mnie już nawet Statoil (przy Śliwy) czy parterowy McDonald's w centrum miasta, identyczny jak przy Gierkówce pod Częstochową czy na polu przy autostradzie A2, skoro w centrum Olsztyna buduje się ekrany przeciwdźwiękowe. Z hasła Piotra Grzymowicza, kandydata na prezydenta został tylko czasownik "przyspiesza". To nie Olsztyn, a ruski TIR w centrum Miasta O!grodu przyspiesza.
PS. Ciekaw jestem o czym dziś będzie w TVP Olsztyn, skoro ekipa tej regionalnej telewizji nie odwiedziła konsultacji. Póki co milczy także Gazeta Olsztyńska. Czy tak szerokopojęte Śródmieście stolicy regionu nie jest ważne?
A może ważniejszy jest kolejny wypadek samochodowy na Warmii albo wybór dziewczyny na (d)okładkę?

wtorek, 28 lutego 2012

Strefa Wy-Free

Zapowiadałem że będzie pozytywnie o strefie płatnego parkowania i jeszcze będzie, bo generalnie to idea jest dobra dla miasta. Zwykle wprowadzenie odpłatnego parkowania lub podwyższenie ceny za postój w centrum prowadzi do jego zhumanizowania tj. ograniczenia ruchu samochodowego na rzecz przyjaznych rozwiązań dla komunikacji publicznej, pieszych i rowerzystów.

Tutaj jednak o takim celu nie może być mowy bo równocześnie prowadzi się działania sprzeczne z tą ideą jak np. poszerzanie ulic Partyzantów i Pieniężnego, zamykaniu przejść dla pieszych czy też ustawianiu sygnalizacji świetlnej pod kątem samochodów, bez myślenia o pieszych (np. 2:20 czerwonego ludzika przy teatrze).



Mieszkańcy Śródmieścia zwracają uwagę na błędy i nieścisłości w projekcie uchwały. Poza Śródmieściem z pewnością też się obudzą, bo pozostawienie takich ulic jak m.in. Żarskiej czy Kromera tudzież miejsc takich jak wielki trawniko-parking przy Orkana oraz błota staro-warszawskie (po wyburzeniach) spowoduje że te miejsca będą zapchane totalnie.
OK, gdzieś ta strefa w końcu musi się kończyć. Tak, ale powinna się kończyć tak, by do niej właściwie nie trzeba było wjeżdżać. Aby wjechać w Orkana, kierowcy będą jechali i przez Mochnackiego i przez Starą Warszawską i przez samą Orkana, zaś do ulicy Żarskiej da się dojechać tylko od strony Nowowiejskiego, a do tej tylko 11. listopada. Czyli przez całe centrum.
W planie strefy jest wycięta dziura, która na pierwszy rzut oka związana jest wyłącznie z zielenią przyszłego (oby) Parku Centralnego. Mapa która znajduje się w projekcie uchwały została wykonana na kolanie i z niej nie możemy być pewni czy np. cała Pieniężnego będzie w strefie. Z mapy można wnioskować że nie. O które miejsce chodzi?

O te zaznaczone czerwoną ramką:


Co do części Osiedla Grunwaldzkiego to też raczej niedociągnięcie. Przy Dworcu Zachodnim powinna być strefa. Chyba że przyświeca nam idea Park & Ride z Olsztyna do Warszawy. Pozostawienie tego obszaru poza strefą spowoduje będą tam zalegały całymi dniami samochody wyjeżdżających poza Olsztyn pociągiem, a także dojeżdżających mieszkańców Redykajn i Gutkowa, którzy jadąc do Śródmieścia właśnie tam będą parkować. A przecież mają mieć kolej miejską, którą mogliby dojechać pod sam ratusz!

Właśnie, tylko całościowe myślenie o rozwiązaniu problemu parkowania może być skuteczne. Projektowanie strefy w oderwaniu od: parkingów i ciągów komunikacyjnych (samochodowych, pieszych i rowerowych) oraz wszelkich planowanych inwestycji i zagospodarowania Śródmieścia potwierdza jeszcze raz że pod szyldem szczytnych zmian wprowadzane zostają regulacje mające na celu jedynie zwiększenie wpływów do budżetu. Prezydent ogłasza konsultacje ws. Śródmieścia, a w tym samym czasie prowadzi -naście zmian bez konsultacji m.in. omawianą nową strefę.

Na koniec zagadka: ile zapłaci mieszkaniec strefy za 10 samochodów? Pewnie zamierzeniem uchwałodawcy było że za jeden zapłaci 50 zł a za każdy następny tyle co niemieszkańcy. Czytając projekt uchwały można jednak wnioskować, że mieszkaniec zapłaci jeden raz 50 zł... a to już doprowadzi do tego że 10 tysięcy właścicieli kart dla niepełnosprawnych uciekając przed strażą miejską (skądinąd dobrze, że będą z tym walczyć! - przynajmniej taką zapowiedź usłyszeliśmy) trafi z meldunkiem do cioci w śródmieściu. Dlatego, jeśli macie ciocie w strefie to Wy zaparkujecie za free.

czwartek, 23 lutego 2012

Zmiana Strefy w Radiu Erewań

Dość szeroką dyskusję wywołała zapowiedź projekt uchwały którą ma już wkrótce podjąć Rada Miasta, a dotyczyć ma zmian w strefie płatnego parkowania. Celowo piszę "projekt uchwały" a nie "jego zapowiedź", bowiem tu pierwszy problem się pojawia. Historia ma dłuższy początek niż się może wydawać...
Gdy w ubiegłym roku podczas upalnej ostatniej przed wakacjami sesji rady miasta radni uchwalili podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej, wśród burzy argumentów przeciw, padł i ten: "dlaczego faworyzuje się transport indywidualny nad zorganizowany transport zbiorowy". Wiadomo było bowiem że podwyżki cen biletów spowodują że znaczna część klientów przesiądzie się do samochodów. Przykłady miast które już dawno przerabiały ten problem wskazują na potrzebę równoważenia transportu. Przewodniczący Komisji Gospodarki Komunalnej Robert Szewczyk mówił o tym, że "problem opłat za parkowanie jest nieco bardziej złożony i nie można go wprowadzać w pośpiechu". Dlatego odłożono go na później. Wydawać by się mogło zatem że temat będzie lepiej przygotowany. Najbardziej naiwni uwierzyli że będzie też "skonsultowany".

Jeśli już o konsultacjach to one nawet się odbyły, ale nie dotyczyły parkowania w strefie tylko lokalizacji parkingów. Nie tak dawno rozpoczęły się z kolei konsultacje ws. zagospodarowania Śródmieścia i już chyba tylko Pan Bóg wie co będzie priorytetem: czy ustalone przez zewnętrzną firmę parkingi nad którymi konsultowano czy plan zagospodarowania śródmieścia, który na marginesie: należałoby z poszanowania granic Śródmieścia (inny akt prawny), nazwać w inny sposób np. Centrum Olsztyna, bowiem dotyczy nie tylko Śródmieścia ale też kilku innych osiedli czy też po "konsultacjach" parkingi np. są nie do ruszenia?

Ale do sedna... Pojawiły się informacje w mediach i "Gazecie Olsztyńskiej" (tak, tak "i", bo czy ten stek reklamowy da się to nazwać "mediami"?) o tym że:
1. strefa będzie większa
2. będzie droższa
3. będzie podzielona na podstrefy
4. zapłacą za nią także mieszkańcy
Czy artykuły prasowe można traktować jako podstawę informacji mieszkańców o zmianach? A może po raz kolejny chodziło o to żeby pewne fakty ukryć... Pogubił się już sam rzecznik prasowy MZDiM mówiąc iż "parkowanie dla mieszkańców będzie bezpłatne". Chyba że też chodziło o to żeby powiedzieć półprawdy: parkowanie będzie bezpłatne, ale płatne będzie wydanie karty umożliwiające to bezpłatne parkowanie (?). Jeśli tak to niezły Erewań w tym MZDiM:

Słuchacze Radia Erewań pytają: Czy będzie wojna? Radio Erewań odpowiada: Wojny nie będzie. Będzie taka walka o pokój, że kamień na kamieniu nie zostanie.

Projekt uchwały rady miasta pojawił się na stronie Biuletynu Informacji Publicznej dopiero w poniedziałek 20. lutego, zaś uzasadnienie do niego dopiero w środę, a więc dokładnie tydzień przed sesją rady miasta. Rady osiedli informacji o projekcie ani nie dostały, ani nie zostały poproszone o opinie, mimo iż to w końcu sama rada miasta w uchwale o radach osiedli zobowiązała się pytać je o opinie w tym i podobnych tematach.

Chyba że z tymi opiniami jest też jak w Erewaniu:
P: Jaka jest definicja "wymiany opinii"?
O: Kiedy idziesz do szefa ze swoja opinia, a wychodzisz z jego.

Moim skromnym, prezydent po raz kolejny poległ na polityce informacyjnej, chyba zainspirowany filami z "prawiekonsultacji" i osobą burmistrza Bogoty, który wprowadzał zmiany z dnia na dzień jakie mu się tylko przyśniły. To trochę takie pokazywanie tyłka mieszkańcom - jak na filmie, z tym że przystosowane do naszych realiów.
Szkoda bo wbrew pozorom, coraz większa część społeczeństwa potrzeby zmian w centrum zaczyna rozumieć, a szersza dyskusja na ten temat mogłaby tylko wzbogacić rozwiązanie. Zmiany i ograniczanie ruchu samochodów osobowych w centrum są konieczne. Szkoda że ten temat przyćmiony został przez sposób wprowadzania zmian. O samych propozycjach zmian jeszcze napiszemy...

środa, 25 stycznia 2012

Nie ten klimat

Zainteresowała nas sprawa... urządzeń klimatyzujących. W klimacie w którym amplitudy roczne temperatury przekraczają 60 stopni C klimatyzacje w niektórych obiektach są niezbędne. To jasne. Sala sesyjna w ratuszu była duszna i ciężko w niej było wytrzymać, nowopowstałe centrum handlowe też nie może obyć się bez klimatyzacji.


Klimatyzatory są potrzebne także w innych publicznych miejscach. Martwi jednak to jak są one eksponowane. Te nieudane lokalizacje dotyczą niemal każdego rodzaju budynku, są najnowsze olsztyńskie inwestycje jak biblioteka uniwersytecka, jedyna w mieście galeria handlowa, ale też tania socjalistyczna bezstylowa siłownia, a nawet... zabytowy budynek w centrum miasta.

Oto parę przykładów:
1. Alfa Centrum. Wydaje się że projektant myślał tylko o tych którzy znajdą się w środku. Klimatyzatory za to będą marną atrakcją dla odwiedzających już wkrótce kawiarnie na dachu Dukata. Z tego nowego miejsca będą mogli podziwiać Park Centralny, ulice Dąbrowszczaków, Ratusz i... klimatyzatory na Alfie. A jeszcze gorszy widok zastaniemy po otwarciu dla szerszej publiczności dzisiejszego aresztu!

2. Biblioteka UWM. Dzięki położeniu na górce wzbogacona o taras mogła cieszyć odwiedzających widokiem na panoramę Olsztyna, podobną do tej którą zachwycają się wjeżdżający do Olsztyna od strony Warszawy. Ale nie, w najważniejszym punkcie stoją blaszane rury tak żeby studenci się uczyli a nie oglądali widoki.

3. Siłownia przy Kortówce. Akurat tutaj klimatyzatory na dachu byłyby zasłaniane w większości przez wysokie topole rosnące po obu stronach budynku. Ale nie, tutaj akurat będzie odwrotnie. Klimatyzatory posłużyły za okienną zasłonę, tak żeby przechodzące obok studentki nie mogły przypadkiem podglądać prężących się bicepsów:)


4. Pięknie wyremontowany budynek na rogu ulic Marii Skłodowskiej-Curie i Wyzwolenia został przywdziany w blaszane rury niczym jakiś hangar w murzyńskiej dzielnicy Nowego Jorku.

5. Sto metrów dalej zaplecze teatru to jakiś składowisko m.in. łodzi(!), w którym królują betonowe domki transformatorów.

I tak to właśnie w Olsztynie, by wytworzyć dobry klimat wewnątrz budynku, marnuje się o wiele cenniejszy klimat w sensie estetyki. Już widzę tych mądralińskich co to mówią że "bez klimatyzatorów nie da się żyć i jak autor posta sobie to wyobraża, przecież w całej Europie tak się robi". Otóż nie, tak się nie robi. Klimatyzatory są dyskretnie obudowywane lub znajdują się w miejscach mało widocznych. Oko ekonomisty jest wrażliwe nie tylko na suche kalkulacje. Tandetę będziemy wytykać ile wlezie!

czwartek, 15 grudnia 2011

Przejście podziemne przy Alfie - miś naszych czasów


Przejścia podziemne, nadziemne, niezbędne na dworcach kolejowych i w metrze, zupełnie nie sprawdzają się w nowoczesnych miastach Europy. Ich ilość w zachodniej części Europy obecnie funkcjonująca jest śladowa, największa ich liczba występuje w tzn. krajach dawnego bloku sowieckiego, gdzie w czasach modernizmu stanowiło to symbol nowoczesności miasta. Jest to raczej przestarzała, zanikająca infrastruktura mająca swoje podłoże w odmiennych ideach planowania przestrzennego oraz poszczególnej polityki transportowej.

Miasta zachodniej Europy uznają zasadę zrównoważonego rozwoju za kluczową dla dobrego ich funkcjonowania. Zasada ta dotyczy również zrównoważonego transportu. W dużym skrócie jest ona kombinacją transportu indywidualnego i publicznego z uprzywilejowaniem tego drugiego oraz poważnie branym równorzędnym traktowaniem pieszych i rowerzystów. Dlaczego właściwie przejścia podziemne nie były budowane w miastach zachodniej Europy na masową skalę, tak jak w jej części środkowo-wschodniej? I dlaczego te, które zostały wybudowane, w latach 90-tych zaczęto stopniowo zamykać lub zmieniać ich podstawową funkcję?

Powody są proste i racjonalne: po pierwsze przejścia podziemne tworzą bariery w architekturze, co jest szczególnie ważne dla osób z ograniczeniami ruchu. Jest to coś, czym zbytnio nie przejmowano się w czasach ustroju komunistycznego w Polsce. Tworzone bariery powodują potrzebę zastosowania wind, ramp czy mało estetycznych podjazdów zajmujących dużo powierzchni. Optymalne nachylenie dla osób niepełnosprawnych powinno wynosić 6-15 stopni. W naszych realiach można spotkać podjazdy pod nachyleniem nawet 45 stopni. Czy pod taki podjazd osoba niepełnosprawna sama da radę podjechać? Oczywiście, że nie.
W aspekcie ekonomicznym rampy i windy przy przejściach podziemnych to element, który jest kosztowny i musi być później konserwowany, aby faktycznie działał, co również wiąże się z wzrostem kosztów stałych na bieżącą eksploatację.

Po drugie bezpieczeństwo i estetyka. Wieczorną porą przejścia podziemne są bardziej niebezpieczne niż zwykle przejścia na powierzchni. Na tych drugich mamy większą styczność z przestrzenią miejską i większą liczbą potencjalnych osób poruszających się w oddali. Wieczorem przejścia podziemne stanowią również publiczne toalety dla osób spożywających alkohol, co ma później przełożenie na zapach takiego miejsca. Kolejny problem to wandalizm czyli graffiti np. na ścianach i akty agresji, czyli niszczenie oświetlenia w
przejściach podziemnych. Aby powstrzymać chociaż w części takie sytuacje, trzeba znów zainwestować pieniądze. Na przykład w monitoring, który dużo kosztuje a i tak nie daje nam 100% pewności skutecznej ochrony przejścia podziemnego.

Podstawowym problemem przejść podziemnych jest zmuszanie pieszych do zejścia do podziemi  z jednoczesnym uprzywilejowaniem transportu samochodowego, czyli zaprzeczenie zasady zrównoważonego transportu.
fot: www.inhabitat.com

Wydawanie paru milionów na przejścia podziemne jest bezsensowne z punkt widzenia głównego argumentu ich zwolenników zwiększenia bezpieczeństwa pieszych, wystarczy przejście ze światłami za kilkanaście tys. złotych, które również rozwiązuje ten problem i przede wszystkim traktuje równorzędnie wszystkich uczestników ruchu w mieście. Przy tym nie tworzy w mieście elementu przestarzałego urbanistycznie, który ma śladowe zastosowanie w nowoczesnych miastach krajów wysoko rozwiniętych. ,,Nawet tam, gdzie powstała stacja metra, nie zrezygnowano z pasów na jezdniach. Pomysły, by pieszym nie wolno było przechodzić przez jezdnie na ruchliwym Piccadilly Circus, Place de l’Opéra, Times Square czy Ringstraße nigdy nie zostały zrealizowane, mimo że pod wspomnianymi ulicami znajdują się rozbudowane podziemia. Kładki czy tunele dla pieszych pozostają domeną raczej peryferii niż śródmieść."

Przejście przy Alfie które jest tak forsowane przy okazji budowy linii tramwajowej jest najlepszym sposobem na... "przemielenie pieniędzy" unijnych. To inwestycja generująca głównie koszty: na etapie początkowym i w późniejszej eksploatacji. Taki miś naszych czasów.