Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obwodnica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obwodnica. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 grudnia 2012

Obwodnica tylko dla myślących


Trwają analizy czemu Olsztyn nie będzie miał obwodnicy, co nie zagrało. Nie zagrało głównie to, że Olsztyn próbował sobie poradzić sam z ruchem tranzytowym.

- Ten projekt nie ma jeszcze noża na gardle, ale jakieś pieniądze muszą się znaleźć jeszcze w tym roku" - powiedziała Elżbieta Bieńkowska, minister rozwoju regionalnego w czasie wiosennej wizyty w Olsztynie. link

"Jakieś pieniądze" i tak się nie znalazły. Zacząć można jednak od tego, że to język, niegodny ministra rządu RP. Ale cóż kto widział panią Bieńkowską na żywo ten wie, że osoba ta kreuje się na drugą Małgorzatę Foremniak. Jest taka słodka, robi wdzięczne miny. Ale przynajmniej po swojsku powiedziała panu Grzymowiczowi, że mu nie da pieniążków. Z kolei pan Grzymowicz nie pojął, że pani Bieńkowska nie czując "noża na gardle" - "zrobiła z niego wała". Skoro on naiwniak buduje obwodnicę śródmiejską to miasto się nie zatka, tranzyt przejedzie i wszystko gra.
A tymczasem trzeba było "przyłożyć nóż do gardła" i wykonać świadomą obstrukcję - nie udrażniać przejazdu przez centrum a nawet pójść dalej - nie dać się złapać na przynęte unijnej mamony i nie pozwolić przekwalifikować Wojska Polskiego na drogę krajową. Ale żeby to zrobić to trzeba mieć olej w głowie i działać w interesie mieszkańców Olsztyna. Bo to miasto jako wspólnota mieszkańców ma służyć zaspokajaniu przede wszystkim jego potrzeb a nie dać się zepchnąć do roli zajazdu przy trasie. Bilans sprawy jest taki, że miasto z własnej kiesy wydaje setki milionów na remonty dróg zyskując to , że budżet państwa nie wyda 700 milionów na budowę obwodnicy.

Jeszcze wcześniej bo w listopadzie ubiegłego roku na spotkaniu z mieszkańcami Zatorza, jak donosiła GW: "Prezydent Piotr Grzymowicz próbował uspokoić mieszkańców nadzieją na budowę południowej obwodnicy Olsztyna, która ma połączyć drogę z Ostródy z trasą w kierunku Mrągowa. Za tę inwestycję odpowiada GDDKiA. - Z naszych informacji wynika, że jej projekt jest już na ukończeniu - zapewniał zebranych."
Tymczasem każdy kto zna Olsztyn, wie, że obwodnica łącząca drogę z Ostródy z drogą w kierunku Mrągowa (czyli po osi drogi krajowej nr 16) ma niewiele wspólnego z ruchem idącym al. Wojska Polskiego, która to ulica prowadzi w kierunku granicy rosyjskiej,


Na czerwono symbolicznie (bez wiernego przebiegu trasy) zaznaczona południowa obwodnica, na pomarańczowo al. Wojska Polskiego.

Wychodzi więc na to, że Grzymowicz będąc świadom, że szanse na północną obwodnicę Olsztyna są zerowe (bo południowa, której też nie będzie nie ma tu nic do rzeczy) brnął w rozbudowę Wojska Polskiego a mieszkańców Zatorza świadomie zwodził pustymi obietnicami.

Teraz tylko rozwalić (czyli poszerzyć) Bałtycką i Partyzantów (Bałtycka w trakcie, Partyzantów w planach) i obwodnica Olsztyna będzie wyglądać tak:


Grunt, że przez Brzeziny nie jadą, bo tam przecież mieszka pan Grzymowicz i niejeden z jego przybocznych...

środa, 28 marca 2012

Śródmieście, czyli teren do zagospodarowania przy obwodnicy

Wczoraj rozpoczęły się długo zapowiadane konsultacje społeczne ws. zintegrowanego planu zagospodarowania przestrzennego Śródmieścia. Trzy godziny spotkania nt. definicji, spisu treści i ustalenie grup roboczych - długo, ale udało się. Temat jest ogromny a wstęp okazał się jeszcze dłuższy, ale skoro mamy podchodzić do centrum i tych konkretnie konsultacji wyjątkowo poprawnie to niezbędne jest zinwentaryzowanie terenu i to na samym początku.

Do takiej inwentaryzacji należy zaliczyć w szczególności dwie rzeczy:

1. Określenie jakie inwestycje które są prowadzone są nieodwołane? Co można jeszcze w nich zmienić lub które ewentualnie powstrzymać jeśli okażą się sprzeczne z propozycjami wykonsultowanymi. Władze miasta już zaznaczają (dyrektor Rafalska), że niektórych inwestycji nie da się powstrzymać bo "miasto żyje". Z drugiej strony wyjątkową niegospodarnością wykazałby się Ratusz, gdyby w tym roku np. ruszyć z poszerzaniem ulicy Pieniężnego, a po dokończeniu konsultacji przystąpić do planu jej zawężenia (w końcu może tak się wykonsultować, skoro jak zapewniają organizatorzy: wszystko jest możliwe). Tyle, że konsultacje będą trwały do końca roku, a prace które maksymalnie zmienią oblicze Śródmieścia już trwają.


2. Na wstępie muszą zostać wytyczone granice opracowania. I tu pojawia się problem, bo w przedstawionych materiałach (wstępie do konsultacji) przedstawia się że Śródmieście jako obszar zawarty w ringu, który jak się okazuje już jest nakreślony i przebiega m.in. (nad) Parkiem Kusocińskiego. Dopytywani o funkcję ringu urzędnicy wyraźnie wskazują że ring ma służyć ruchowi... tranzytowemu.
A wiadomo, że skoro ring ma okalać Śródmieście to tranzyt do niego jakoś musi dojechać. Zatem przy okazji dużego projektu "Śródmieście" i swobody w działaniu uczestników okupuje się pewne groźne dla miasta założenia, które - co udowadniały inne konsultacje - najbardziej drażnią mieszkańców: poszerzona Partyzantów w którą będą wjeżdżać tranzytowe ciężarówki, Wojska Polskiego jako przelotówka dla ruskich TIRów oraz nieskonsultowane zmiany na drogę krajową (właśnie się to odbywa na XXI sesji Rady Miasta) aleji: Artyleryjskiej i Warszawskiej.




Kolorem czerwonym zaznaczono tzw. ring i DOJAZDY TRANZYTOWE do niego. Kolorem zielony odcinki które umożliwiają tranzyt (stają się krajowymi) dziś na sesji Rady Miasta.
Dlaczego prezydent miasta Piotr Grzymowicz forsuje ten ring w negocjacjach z inwestorem zainteresowanym przebudową Dworca Głównego? (przedłużenie Obiegowej dalej niż zakłada plan tramwajowy!) A co z obwodnicą? A może staje się niepotrzebna???
Ten projekt nie ma jeszcze noża na gardle (...)
"ministra" Bieńkowska
Ba, ten projekt nie będzie miał noża na gardle!
Wychodzi na to że konsultując plan zagospodarowania Śródmieścia, będziemy zajmować się... obwodnicą miasta. Dyrektor Rafalska stwierdza, że "urząd miasta nie ma wizji Śródmieścia". Nie ma wizji - to fakt. Ma jednak konkretną wizję komunikacyjną, która jest realizowana od wielu wielu lat, a związana jest właśnie z tranzytem w Śródmieśćiu. Nie dziwi mnie już nawet Statoil (przy Śliwy) czy parterowy McDonald's w centrum miasta, identyczny jak przy Gierkówce pod Częstochową czy na polu przy autostradzie A2, skoro w centrum Olsztyna buduje się ekrany przeciwdźwiękowe. Z hasła Piotra Grzymowicza, kandydata na prezydenta został tylko czasownik "przyspiesza". To nie Olsztyn, a ruski TIR w centrum Miasta O!grodu przyspiesza.
PS. Ciekaw jestem o czym dziś będzie w TVP Olsztyn, skoro ekipa tej regionalnej telewizji nie odwiedziła konsultacji. Póki co milczy także Gazeta Olsztyńska. Czy tak szerokopojęte Śródmieście stolicy regionu nie jest ważne?
A może ważniejszy jest kolejny wypadek samochodowy na Warmii albo wybór dziewczyny na (d)okładkę?

czwartek, 22 marca 2012

Bohatersko walczymy z problemami, których inne miasta nie tworzą

Można albo się spotykać albo pracować, powiedział słynny ekspert od zarządzania Peter Drucker, piętnując w ten sposób pracę przez odbywanie niepotrzebnych spotkań - plagę w wielu firmach. W warunkach olsztyńskich sparafrazować to można mówiąc "można budować obwodnice (liczba mnoga) albo badać w laboratoriach jak się te obwodnice buduje".

Media z Polski wchodniej (źródło) donoszą, że Białystok buduje system 3(!) obwodnic miejskich, po to aby odciążyć ścisłe centrum od ruchu samochodowego (TIRów w szczególności):
"Przed końcem 2020 roku Białystok będzie miał kompletny system trzech miejskich obwodnic. Obwodnice sprawiają, że ruch samochodowy w mieście odbywa się sprawniej, płynniej, a przez to utrudnienia na drogach są mniejsze. Dlatego od paru lat Białystok konsekwentnie inwestuje w modernizację ulic, tworzących trzy ringi, ułatwiające poruszanie się po mieście. Nie bez powodu – taki kierunek wytyczyło studium transportowe, opracowane przed kilku laty na zlecenie urzędu miejskiego."

Udrażnianie ruchu w Białymstoku:
"Co dają miastu obwodnice? Znakomite połączenia między dzielnicami, z możliwością ominięcia najbardziej zazwyczaj zatłoczonego centrum. Dzięki temu strefa śródmiejska stanie się mniej obciążona ruchem. Widać to najlepiej, gdy spojrzy się na dużą obwodnicę Białegostoku – da się nią przejechać dołem lub górą miasta z najbardziej odległych dzielnic na antypody."

Prorok jakiś czy co w tej białostockiej gazecie? Oni to wszystko wiedzą, a my  przerabiać na własnej skórze wprowadzanie ruchu do centrum a potem szukanie sposobu na zmianę tej sytuacji. W międzyczasie  (potrwa to 10 lat) kierowcy spalą tony paliwa w korkach, stracą tysiące godzin czasu, mieszkańcy nałykają się ton CO2 i innych świństw. Tak to jest jak drogowcy rządzą miastem. Budują nie tak jak dobrze dla miasta ale tak gdzie najłatwiej i gdzie można szybko załatwić pieniążki (np. z UE) i jeszcze szybciej je wydać. Koszty społeczne, których nikt nie liczy takiej polityki ponosimy my.

Spójrzmy na komunikacyjnego "pająka Grzymowicza" jakiego nam fundują. Całość oparta na anachronicznym, gwiaździstym układzie głównych ulic, które spotykają się w kilku głównych miejscach (czarne strzałki). Na czerwono zaznaczone główne osie komunikacyjne, które udrażnia obecna ekipa. Udrażnianie ma różny przebieg:
- budowa nowych ulic - np. Nowa Artyleryjska
- poszerzanie starych, śródmiejskich ulic - Limanowskiego, Wojska Polskiego
- plan poszerzenia starych, śródmiejskich - Partyzantów, Bałtycka
- grodzenie oraz likwidacja przejść dla pieszych, budowa przejść podziemnych - Piłsudskiego
- budowa tzw. buspasów - Warszawska, Śliwy, Niepodległości


Pająk Grzymowicza
W ten sposób gdziekolwiek jedziemy (oczywiście nie licząc krótkich podróży, albo wybranych tras jak z G do F czy z E do D) musimy przejechać przez któreś z 5 skrzyżowań (oznaczone strzałkami). A zielone kółeczko to wręcz przyszła strefa śmierci. Tak naprawdę zima pokazała, że wystarczy blokada skrzyżowań pod ratuszem i Sikorskiego-Pstrowskiego aby całe miasto stanęło.

Hitem jest trasa z punktu A do E - w nomenklaturze ratusza "obwodnica śródmiejska". Brzmi to jak pizza wegetariańska z kiełbasą. I tak też jest w praktyce, tak zarysowana obwodnica prowadzi 200 metrów od ratusza i 100 od teatru a potem do ulicy Partyzantów, która ma być poszerzona do 2 pasów w obie strony. A tą trasą wiedzie droga krajowa nr 16 , którą możemy spodziewać się ruchu tranzytowego na linii kraje nadbałtyckie - Niemcy. W założeniu pomysłodawców na całym odcinku miasta ma być rozbudowana do standardu 2x2 tak aby TIRy nie musiały specjalnie się oszczędzać. Jak dla nas to ewidentnie coś jak cięciwa, a nawet średnica - idzie po linii prostej przez sam środek. Trzeba mieć jakieś kosmiczne tabletki matrixowe aby uwierzyć w tą obwodnicę.
Pająk Grzymowicza ma jeszcze tą wadę, że jak udrożnimy trasy przez centrum to pani Bieńkowska na pewno nie da nam pieniędzy na obwodnice. W Polsce obwodnice buduje się tylko jak jest naprawdę źle, a skoro TIRy będą mogły gnać 300 metrów od ratusza to będzie dobrze. "Ten projekt nie ma jeszcze noża na gardle (...) - powiedziała w Olsztynie Elżbieta Bieńkowska, minister rozwoju regionalnego.  Budując autostrady przez centrum miasta pan Grzymowicz znakomicie udowadnia pani minister rację !!! Nie ma noża na gardle, puścimy ruch przez miasto ogród, wszystko jest w porządku :)
fot. gazeta.pl
Na zdjęciu zadowoleni z siebie, nie mamy noża na gardle, wszystko gra, mamy czas.
 
A teraz przysłowiowy gwóźdź programu. Co do Białegostoku to wspomniane 3 obwodnice to tylko obwodnice miejskie. Do 2016 GDDKiA dołoży tzw. dużą obwodnicę, przebiegającą kompletnie poza miastem:


Jaka jest odpowiedź Olsztyna? Laboratoria drogowe!

Jedno uruchomiła w lutym GDDKiA (źródło), 
"Dotychczasowa siedziba laboratorium znajdująca się w piwnicach budynku biura GDDKiA w Olsztynie stała się niewystarczająca dla coraz nowocześniejszych technologii i urządzeń stosowanych w badaniach jakości dróg oraz skali inwestycji drogowych prowadzonych przez olsztyński oddział GDDKiA."
Drugie wkrótce UWM zbuduje drugie (źródło). 
"Za kilka lat jakość dróg w naszym regionie poprawi się zauważalnie. Skąd taka pewność? Uniwersytet Warmińsko-Mazurski zaczyna nową ważną inwestycję - budowę laboratorium drogownictwa."
A my wiemy, że z laboratorium czy bez i tak kruszywo będą kradli a asfalt będzie pękał:) Taki kraj.Od zbudowania laboratorium jakość dróg się nie poprawi, ale autor tekstu ma pewność, że jedno idzie w parze z drugim. To może UWM stworzy pracownię alchemiczną? Da nam to pewność, że za kilka lat będziemy mieli kieszenie wypchane złotem.

Będą badać, eksperymentować, robić projekty, pisać raporty, publikować prace badawcze, klepać nadgodziny, pobierać granty, kupować nowy sprzęt, pozyskiwać środki unijne na etaty i komputery, jeździć na szkolenia, pisać wnioski. Olsztyński matrix jest w takie Gierki nie do zdarcia. No właśnie, jak za Edwarda Gierka w tym mieście. Mówią, że SUKCES i ROZWÓJ a jak się nie zgadzasz to wyjeżdżaj. Taki jest wybór.


środa, 22 lutego 2012

Zwodzą Olsztyn obwodnicą

Zwodzą zamiast obwodzić. Polscy politycy traktuje nasz region jak kolonię. To wielowiekowa tradycja, polskie państwo robi to od dawna, z grubsza licząc utraciło zainteresowanie naszymi terenami mniej więcej po wygaśnięciu panującej w kraju dynastii Jagiellonów. A w zasadzie może zaczęło się to wraz z ich przyjściem? Wtedy to ziemie wschodnie, różne Ukrainy i Kijowy stały się ważniejsze niż Olsztyn, Elbląg czy nawet Gdańsk. A potem były żale, że Prusak zabrał...

Skoro jedno państwo uważa, że mu się należy, a inne organizmy państwowe budują zamki, miasta, kanały, drogi,  koleje etc. to potem różnie wychodzi. Nawet dzisiaj można dojechać w ciągu 7 godzin pociągiem z Olsztyna do Berlina, a przecież wydaje się, że to już inna galaktyka. Do "sąsiedniego" Białegostoku najkrócej dojedziemy w 4:36. Z kolei miasta takie jak Wrocław czy Rzeszów to z perspektywy Olsztyna jakaś egzotyka, tak trudno tam dojechać.  Nasz region jest zupełnie nie połączony komunikacyjnie z resztą kraju, dotyczy to zarówno dróg, jak i kolei a najbardziej chyba połączeń lotniczych.
To się ładnie wpisuje w odwieczne ignorowanie tego regionu przez rządzących. Czy to Batory, czy Sobieski, czy Piłsudski albo Gierek, Miller i Tusk, wszyscy oni mieli/mają nas w poważaniu. Zawsze albo Smoleńsk, albo Wiedeń, albo Kijów, albo Łódź są ważniejsze. O czym bowiem świadczy poniższa mapa? Olsztyn będzie jedynym miastem wojewódzkim, do którego nie dojedziemy ani autostradą ani drogą ekspresową. Nawet droga ekspresowa z Warszawy do Gdańska, która miała się o nas otrzeć, po pierwsze tylko się otrze (Olsztynek i Ostróda) a po drugie jest daleka od powstania w najbliższych latach. Plany łącznika Olsztynek - Olsztyn (jako S-51 o standardzie ekspresowym), obwodnicy Olsztyna, oraz drogi krajowej nr 16 (Grudziądz - Ełk) w standardzie dwupasmowej drogi ekspresowej zostały schowane na dno archiwów. To samo dotyczy południowej obwodnicy Olsztyna, w budżecie państwa na rok 2012 GDDKiA nie otrzymała nawet kliku milionów złotych na prowadzenie prac projektowych. W polskich realiach jeśli czegoś się jeszcze nie projektuje to znaczy, że w ciągu najbliższych 10 lat to na pewno nie powstanie. Bo wiadomo jak to jest, projekty, pozwolenia, środki na budowę, przetargi, dopiero potem sama budowa + opóźnienia.

Inna bliższa prawdy mapa. Wszystkie miasta wojewódzkie wpisane w sieć dróg ekspresowych i autostrad a Olsztyn to po prostu jakiś "punkt" obok S-7 czyli czegoś czego nie ma i przez najbliższe kilka lat nie będzie. 



Pośród całego tego wykluczenia komunikacyjnego nie możemy się jeszcze doprosić obiecanej nam już wielokrotnie obwodnicy. Niejeden z lokalnych oficjeli obiecywał, że "załatwił" pieniądze. Najwięcej obiecano za ministra Grabarczyka podczas jego wizyty w Olsztynie. Po czym spotkanie się odbyło a obwodnicy ani śladu. Najstarsi górale nie pamiętają już ile razy ta obwodnica była obiecana i "zagwarantowywana".
for: www.olsztyn24.com

Dwóch eleganckich panów właśnie "zagwarantowało" fundusze na obwodnicę, zdjęcie zrobione w czasie wizyty ministra, po którym padły takie to o to słowa:
"Cieszę się, że nasza wspólna akcja zmobilizowała Pana Ministra do przyjazdu do Olsztyna. Cieszę się również z zapewnień jakie otrzymałem. To bardzo dobra wiadomość dla Warmii i Mazur. Szesnastka - kręgosłup komunikacyjny - będzie modernizowana. Również południowa obwodnica Olsztyna jest bezpieczna - to dla miasta strategiczna inwestycja" – podkreślał senator Ryszard Górecki.
Czemu ta obwodnica jest taka ważna? Wbrew pozorom wcale nie jesteśmy tak daleko od europejskich szlaków transportowych. Z analiz rządowych można wydobyć taką oto prognozę natężenia ruchu tranzytowego samochodów ciężarowych do roku 2025. Oczywiście jest to schemat, linie łączą po prostu skrajne punkty na granicy, bez oddania rzeczywistego przebiegu ruchu. Jednakże conajmniej część z tych samochodów będzie się przedzierać przez Warmie i Mazury oraz Olsztyn. 

W końcu więc lokalny matrix dostrzegł problem, postanowił więc podziałać i urządził nasiadówkę przy w świetle fleszy i kamer:
fot: olsztyn.gazeta.pl

Poziom dyskusji jak i głębia analizy jakoś nie zachwyciły:
"Buduje się drogi z południa na północ, buduje się autostrady ze wschodu na zachód." - zachęcamy do wysłuchania tej wypowiedzi:

http://olsztyn.gazeta.pl/olsztyn/10,88280,11185566,Piotr_Grzymowicz_o_obwodnicy_Olsztyna.html


Efekty spotkania podsumujmy cytując pana Cichonia:
 "Od 2006 roku sprawy idą w dobrym kierunku i biorąc pod uwagę, jak trudna to materia, dzieje się to całkiem sprawnie". (źródło) Pewnie, że sprawnie, jak widać na zdjęciu soczek pomarańczowy, jabłkowy, woda mineralna, pewnie ciastka i kawa też były. Czyli poszło całkiem sprawnie. Chyba jedynie to miał pan Cichoń na myśli, bo jeśli obwodnicę to tabletki matrixowe aż tak dobrze nie działają i ja na pewno nie uwierzę, że ona powstaje. Zaraz się okaże, że sprawy idą na tyle sprawnie, że zacznie się wypłacanie pierwszych premii za tą obwodnicę...
Co gorsza prezydent Grzymowicz buduje nam trasy przelotowe dla TIRów przez centrum miasta, tym samym wybijając Olsztynowi argumenty w sprawie niezbędności obwodnicy. Jeśli bowiem przysłowiowy litewski albo ruski TIR śmignie Sielską, Nowoartyleryjską, Wojska Polskiego albo poszerzoną Partyzantów (takie są plany) a potem Limanowskiego to żaden rząd nie da pieniędzy na obwodnicę. U nas pieniądze znajdują się tylko w sytuacji ostatecznej, podbramkowej, gdy coś się wali. Najlepiej byłoby świadomie utrudniać tranzyt przez Olsztyn, tak jak to robią inne duże miasta. Niestety nasi włodarze nie rozumieją, że miasto to wspólnota obywateli i im ma służyć, oni uważają, że miasto ma dbać o tych co tylko przejazdem... Absolutne postawienie na głowie priorytetów.



Swego czasu ratusz zorganizował jedną godną pochwały akcję, wysyłanie listu do ministra Grabarczyka, sęk w tym, że minister się dawno zmienił a ratusz teraz śpi. Przecież to prosta sprawa, zaktualizować petycję, rozpocząć akcję na nowo i atakować ministrów Nowaka i Bieńkowską siłami mieszkańców. A petycja nadal do Grabarczyka:

Tu trzeba postawić na masowy nacisk mieszkańców Olsztyna na polityków centralnych. Wysłać nie 5 tysięcy ale 50 tysięcy maili. Albo przywieźć J. Kaczyńskiego, niech powie: "Ja bym Olsztynowi dał obwodnicę, ale Tusk nie chce dać" od razu zrobi się głośniej o sprawie :-) Póki co za urzędników z ratusza pracę wykonują dziennikarze i nawołują do pisania do minister, do czego namawiamy:
http://olsztyn.wm.pl/92071,Mieszkaniec-Warszawy-apeluje-o-obwodnice-dla-Olsztyna.html

Zachęcamy też panów prowadzących ten profil do reaktywacji:
TAK DLA BUDOWY OBWODNICY OLSZTYNA






wtorek, 15 listopada 2011

W ratuszu nowe media stare nawyki

Prezydent Piotr Grzymowicz jako człowiek nowoczesny i nie unikający kontaktu z mieszkańcami miasta posiadł swój profil na Facebook'u. Teoretycznie pomysł zacny, ułatwia bezpośrednią komunikację z prezydentem i tak dalej... Podeszliśmy do tego na tyle naiwnie, że postanowiliśmy zadać panu prezydentowi pytanie.

Pytanie było dość proste, a dotyczyło tej mianowicie wypowiedzi z czwartkowego spotkania z mieszkańcami Zatorza, jak podała Gazeta Wyborcza:
"Prezydent Piotr Grzymowicz próbował uspokoić mieszkańców nadzieją na budowę południowej obwodnicy Olsztyna, która ma połączyć drogę z Ostródy z trasą w kierunku Mrągowa. Za tę inwestycję odpowiada Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. - Z naszych informacji wynika, że jej projekt jest już na ukończeniu - zapewniał zebranych."
Każdy kto zna Olsztyn, wie, że obwodnica łącząca drogę z Ostródy z drogą w kierunku Mrągowa (czyli po osi drogi krajowej nr 16) ma niewiele wspólnego z ruchem idącym al. Wojska Polskiego, która to ulica prowadzi w kierunku granicy rosyjskiej,
Południowa obwodnica Olsztyna nic tu nie zmieni (bo o budowie północnej w ciągu najbliższych kilku lat nie ma nawet mowy).

Na czerwono symbolicznie (bez wiernego przebiegu trasy) zaznaczona południowa obwodnica, na pomarańczowo al. Wojska Polskiego. Poprosiliśmy więc prezydenta o wyjaśnienie co miał na myśli, bo jedno z drugim niewiele wiąże.

I jaka była odpowiedź?
W ciągu 5 minut post z pytaniem został wykasowany, a konto użytkownika, z którego zadano pytanie zablokowane na profilu i to tak drastycznie, że profil prezydenta stał się dla nas niewidoczny.Przyjmijmy, że prezydent nie chce udzielać odpowiedzi w taki sposób, albo pytanie było "nie na temat", ale podejście z kasowaniem i blokowaniem użytkownika przypomina pewne standardy, których spodziewalibyśmy się po poprzednim prezydencie. 
Nie przekona nas tłumaczenie, że to prywatny profil i jego właściciel "może co chce". Doszły nas słuchy, że profil prowadzi pracownik ratusza, jeden z asystentów prezydenta. Skoro więc urzędnik zajmuje się tym w ramach obowiązków służbowych to traktujemy profil jako oficjalny profil prezydenta-urzędnika a nie profil domowy osoby prywatnej.
Panie Prezydencie. Został pan wybrany na fali oburzenia wobec działań "byłego", który nie dość, że kiedyś był cenzorem to jeszcze był (lub jest) podejrzany w innych sprawkach. Wierzymy, że stać Pana na dużo więcej niż "byłego". Ale niech Pan nie cenzuruje dyskusji na swoim profilu (o ile oczywiście nie jest łamane prawo czy zasady netykiety).
Podejście z blokowaniem użytkownika, który zadał grzecznie konkretne pytanie, świadczy o zupełnym niezrozumieniu idei social media. Czy ekipa prezydenta patrzy na Facebook'a w ten sam sposób w jaki Jaćwingowie patrzyli z lasu na przelatującą kometę? Widzieli , że przelatuje, świeci, bali się jej i czekali aż przeminie. Tylko po co wobec tego ktoś wpadł na pomysł aby stworzyć ten profil?


A przy okazji zapraszamy tu:Okiem Ekonomisty na Facebooku
oraz tu Zlikwidować świecące pały pod ratuszem - pały jednak zostały, ale strona nam się podoba, jako symbol,
a także tu Olsztyn - miasto problem, też nam się podoba!

Na wszystkich serwisach można pytać, pisać bez cenzury i bez banowania:)



środa, 12 października 2011

Wiadukt kryzysowy

Od dłuższego czasu walczę z piszącymi o powstałym nowym wiadukcie nad torami kolejowymi, że to "wiadukt łączący Aleję Wojska Polskiego z Aleją 1-go Maja". Moim skromnym: jeśli już z Al. Wojska Polskiego (jeśli nie: Artyleryjską) to bardziej on łączy ulicę Marii Skłodowskiej-Curie, ewentualnie: Partyzantów.


W Olsztynie zaprojektowano nowy wiadukt w miejsce starego, mimo iż do większych zmian w tym temacie była świetna okazja. Już Niemcy przed wojną planowali wiaduktem połączyć oba odcinki Hindenburg-Strasse tj. dzisiejszych ulic 1-go Maja i Wojska Polskiego. Po wybudowaniu wiaduktu w innym niż pierwotnie zakładano miejscu (tak wybudowali, bo zabrakło pieniędzy w wyniku powstałego kryzysu gospodarczego) nieliczne pojazdy musiały nadrabiać drogi. No ale wtedy opłacalność takiej inwestycji była zupełnie inna: dziś wiadunktem przejeżdża nie kilkanaście koni, a kilkanaście tysięcy samochodów. Przez taki kryzysowy wariant wiaduktu Niemcom mało racjonalne wydawało się z czasem utrzymywanie jednej nazwy dla rozdzielonej ulicy. W 1914 roku Guttstadter-Chaussee na odcinku dzisiejszej 1-go Maja nazwano Hindenburg-Strasse. Na marginesie: 19 lat później odcinek dzisiejszej Wojska Polskiego przemianowano na Adolf Hitler Strasse.

Oczywiście fajnie by było gdyby dziś nowy wiadukt połączył właśnie dwie życzeniowe aleje np. podziemnym przejazdem w linii prostej. To droższe rozwiązanie dla inwestora, ale zdecydowanie tańsze w użytkowaniu przez mieszkańców. Tym bardziej jeśli przy okazji przekopu ucywilizowałoby się przejście dla pieszych, które dziś przypomina zejście do piwnicy a nie przejście piesze które łączy dwie znaczne części Olsztyna. Zresztą przy okazji budowy, ściany tunelu już były zagrożone, cudem przejścia nie zamknięto. Jak już Artyleryjską puszczą tiry to przejście trzeba będzie zamknąć - zakład?

Trzeba wiedzieć, że korki które powstały przy okazji budowy łatwiej mogłyby być zlikwidowane właśnie gdyby wybudowano przejazd na wprost, a nie slalom który zafundowali nam już przed wojną Niemcy. Dla jadących Aleją Wojska Polskiego przydałaby się wtedy skorelowane światła przed torami i za nimi ("tiaaa nie możliwe" już słychać przy Szrajbera). Byłyby to dwie współpracujące ze sobą sygnalizacje w miejsce dwóch bardziej oddalonych od siebie i - co jest dużym minusem wprowadzanego rozwiązania - jednym opierającym się na dużym strumieniu skręcających w lewo. Z czym to się wiąże w Olsztynie? Wiadomo, kolejne ok. 2:30 czekania na zielone na skrzyżowaniu z ruchem zegarowym. Przejazd bez slalomu ograniczyłby kręcenie dla jadących do centrum nową Artyleryjską, choć jakoś specjalnie na tym by nie zyskali. Ale, o czym tu mówić skoro obwodnica Śródmieścia będzie wpadać do Śródmieścia (czyt. Artyleryjska do czteropasmowej (!) Partyzantów).
Ale wróćmy na razie do tych co jadą z północy. Ile za nowy olsztyńsko-unijny slalom płacą?

Różnica w dwóch wariantach wynosi ok. 193 metry. Dla jeżdżących 5 dni w tygodniu do pracy i z powrotem plus np. jeden raz do centrum w weekend daje to 111 km rocznie, przy spalaniu minimum 12 l / 100 km, bo przecież to po mieście i głównie ruszanie i zatrzymywania. Jakby nie patrzeć jakieś 68 zł rocznie jeden samochód traci na samym paliwie. Samochodów przejeżdża, no właśnie ile? Obstawiam, że ponad 20 tys. na dobę. Daje to koszty ok 1,4 mln zł rocznie. A przecież inwestycja taka jest planowana na -dziesiąt lat. Zatem...

Kalkulacji nie ma. Liczy się tylko to, że to MIASTO pozyskało fundusze unijne i to MIASTO je wydaje, i to MIASTO o nich decyduje. Mieszkańcy się nie liczą, konsultacji nie trzeba prowadzić, albo się je prowadzi w ten sposób, że urzędnicy "rozmawiają do mieszkańców".

A może chodzi o co innego? Czyli puszczenie tranzytu z Artyleryjskiej w Partyzantów jak najkrótszą drogą? Zatem nazywajmy rzeczy po imieniu: Partyzantów będzie drogą tranzytową! A w całej tej inwestycji miejskiej chodzi o ruch Artyleryjska - Partyzantów - Limanowskiego.