Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Elbląg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Elbląg. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 lipca 2012

Dziwujcie się narody, Warmia i Mazury planują misję na Marsa

Regionalne matrixy nie zrażone problemami stołecznego matrixu intensyfikują działalność. Nawet sezon wakacyjny nie przeszkadza im w snuciu ambitnych projektów.
Zaczęło się od tego, że Elbląg dodał gazu i przyspieszył! Oddajmy  jednakże honor autorowi tej strategii, zmałpowali po prostu Piotra Grzymowicza i wyjechali z czymś takim:


Tatarstan, Korea Południowa i inne tygrysy azjatyckie podobno sa poważnie zaniepokojone dynamiką elbląskiego przyspieszenia. Skoro Elbląg przyspieszył to i zapędził się aż do Chin. Na stronie urzędu miasta wyczytać możemy "Elbląg bramą Chin do Unii Europejskiej" (źródło).

Biedne Chiny, za nic nie udaje im się ekspansja handlowa. Unia nie kupuje chińskich towarów, a brama do eksportu jest ciągle zamknięta, a nawet jej brak. Na szczęście Elbląg wyruszył z pomocą:



"Elbląska delegacja, której przewodniczy prezydent Grzegorz Nowaczyk, będzie przekonywać chińskich przedsiębiorców, że nasze miasto to najlepsze miejsce do ekspansji na rynki Unii Europejskiej."

Najlepsze miejsce do ekspansji? I ci biedni Chińczycy jeszcze tego nie wiedzą? To ambitna wizja, takiej śmiałej wizji brakuje Piotrowi Grzymowiczowi, który skoncentrował się na dłubaniu w betonie.

Jakby ktoś był sceptyczny to są i konkrety:

"W wypadku Elbląga korzystamy z nawiązanych już kontaktów z miastem Laibin leżącym w regionie Guangxi, stolicą regionu jest właśnie Nanning. "

Co to to Laibin z regionu Głangksi? Może i Olsztyn by się podczepił pod te Laibin, skoro takie wpływowe... Sprawdzamy więc:
Nie do wiary. W kraju , w którym jest 97 miast powyżej miliona mieszkańców, Laibin ze swoimi 59 tysiącami to jakaś mała osada. O jakich bramach tam można rozmawiać? Zapewne jakieś prowincjonalne chińskie kacyki partyjne robią sobie przedstawienie z udziałem elbląskich "turystów". Powiedzmy wprost. Chińczycy robią od dawna interesy na miliardy Euro z Niemcami i Francuzami i ani jedni ani drudzy o Elblągu i Laibin nawet nie słyszeli.
Na taki rozwój wydarzeń aktywnie zareagował bliżej nieznany nam dotychczas pan Marian Podziewski (podobno wojewoda, ale chyba niczym się dotychczas nie wyróżnił oprócz tego, że zapewne jest z PSL :-). Jak donoszą ogólnopolskie media cyfrowe (czcionka zachowana bo i news zaiste godny tego rozmachu)

Warmia i Mazury chcą współpracować z Japonią źródło

Pytanie tylko czy Japonia chce? Z opisu wydarzeń wynika, że Warmia chce a Japonia tylko rozmawia:)



"O źródłach energii odnawialnej, małym ruchu granicznym i rozwoju turystyki rozmawiali wojewoda warmińsko- mazurski Marian Podziewski i ambasador Japonii Makoto Yamanakim. Dla wojewody najważniejsze były jednak możliwości dwustronnej współpracy - informuje Radio Olsztyn.

Jak powiedział wojewoda Marian Podziewski jest kilka obszarów, w których możemy współpracować, między innymi wzajemna wymiana technologii."
O ile o całej reszcie można dyskutować to "mały ruch przygraniczny" i " wzajemna wymiana technologii" przekracza moje możliwości poznawcze. Rozumiem, że chodzi o to , że mamy blisko do obwodu, a z obwodu to już rzut beretem do Japonii, bo przecież Rosja też graniczy z Japonią. Wychodzi na to, że Japonia to taki sam sąsiad jak Węgry czy Holandia. Wszystko jasne. 
Gorzej z technologią. Zapewne Japońce oddadzą nam w ramach wymiany swoje technologie z różnych dziedzin, a my im w zamian damy te wszystkie nasze technologie. Będzie wymiana jak równy z równym :)


"Ambasadorowi Japonii bardzo podobało się na Warmii i Mazurach. Makoto Yamanaka zdziwił się, że do tej pory żadna japońska firma nie inwestowała w naszym regionie i dodał, że ewentualna współpraca między naszymi krajami jest możliwa. Jak podkreślił ambasador Yamanaka w Polsce jest już 68 założonych przez Japończyków firm, które bardzo dobrze się rozwijają. "

Że się podobało to nic dziwnego, nam też się podoba. Ale, że się zdziwił w sprawie braku inwestorów japońskich? A co on nie widział tych wszystkich autostrad? szybkich linii kolejowych? lotnisk? przyjaznych urzędników?
Mimo pewnych kontrowersji zawołajmy do pana wojewody: tak trzymać Panie Marianie ! Da pan sobie radę z Japońcami, wręcz jest pan predysponowany do takich misji. Tak pragniemy tych japońskich technologii. Poniżej przybliżamy tą postać:
fot: wikipedia

Czekamy jeszcze aż nowy wicemarszałek, pan Gustaw Marek Brzezin rozpocznie pracę nad komercyjnymi lotami na Marsa. Województwo mogłoby tam pozyskiwać metale ziem rzadkich, które są obecnie w cenie na światowych giełdach. Region w rekach pana Mariana i pana Gustawa nie musi się bać o swoją przyszłość! Teraz to nawet drogi i lotniska nie będą nam potrzebne.
Blog pozwoli sobie tylko dać jedną radę. Panowie! Wasze działania są wspaniałe! Trzeba tylko działać dyskretnie i z rozwagą aby inni nas nie ubiegli albo żeby nie trafić do szkła kontaktowego bo złośliwy Sianecki was zmasakruje śmiechem.

niedziela, 15 kwietnia 2012

Warmia i Mazury, arm aber sexy

Kontynuacja artykułu o regionie elbląsko-sanockim

Rozwijając tytuł, wytłumaczyć należy, że powiedzenie ukuto dla Berlina, który nie należy do najbogatszych miast niemieckich ale ma sporą siłę przyciągania i oferuje wielu ludziom satysfakcjonujące życie. Berlin, arm aber sexy - biedny ale seksowny. W wersji dla Warmii i Mazur przetłumaczmy to jako "Skromnie ale godnie" :)

Warmia i Mazury mimo, że nie najbogatsze to jednak mogą być atrakcyjną marką. To może być fajny region, atrakcyjne miejsce do życia, turystyki, studiowania etc. Ciągle jeszcze resztki postrzegania regionu jako czegoś wyjątkowego istnieją. Jednak szuflada Polska Wschodnia powoduje, że przestajemy być atrakcyjni. Bo Polska Wschodnia to m.in. Kielce, Stalowa Wola i Biała Podlaska, a im raczej bycie cool nie grozi, tak jak nie grozi im to aby przeciętny rodak marzył aby tam spędzić urlop czy zamieszkać. Ale już takich marzących o zamieszkaniu w Mikołajkach, Iławie, Pluskach czy Giżycku jest sporo. Wszystko jednak ulega szybkiej erozji dzięki lansowanemu w mediach obrazowi, który mówi, że Polska Wschodnia to drewniane chałupy, cerkwie, śledzikowanie. A najczęstszy przekaż w mediach to ten, który mówi, że tam mieszkają ludzie, którzy czekają tylko i wyłącznie na to aby im pomóc.

To tytułem atrakcyjności. Czas na temat bardziej wymierny. Czy Warmia i Mazury mogą się rozwijać i bogacić? Już znany teoretyk wszechnauk Karol Marks stwierdził, że kapitalizm replikuje się przez sąsiedztwo z bogatymi :-) (to parafraza a nie dosłowny cytat). Naturalnie więc i my powinniśmy szukać szansy we współpracy z regionami bogatszymi i lepiej rozwiniętymi niż z tymi biedniejszymi. Analogicznie Polska szuka partnera w Unii Europejskiej a nie w Białorusi czy Ukrainie. Należy więc postawić na współpracę z pomorskim, kujawsko-pomorskim a nawet wielkopolskim. Dążyć do poprawy sieci dróg prowadzących na zachód. To stamtąd może przyjść kapitał, technologie i modernizacja. Bynajmniej nie od strony Białegostoku. Będzie to tym łatwiejsze, że gospodarczo jesteśmy podobni do sąsiadów zachodnich a nie wschodnich.

Karmi się nas informacjami , że z Polską Wschodnią połączyła nas bieda i bezrobocie. Ale zupełnie inna bieda i bezrobocie oraz ich przyczyny występują na Podlasiu a inneWarmii i Mazurach.

W pierwszym przypadku to kwestia zapóźnienia wynikającego z "dobrodziejstw" zaboru rosyjskiego, rozdrobnienia rolnictwa i dużego udziału ludności rolniczej. Z kolei na Warmii i Mazurach bieda jest spowodowana głównie wysokim udziałem PGRów w czasach dawnego systemu. Upadek tychże spowodował powstanie wysokiego bezrobocia strukturalnego, które na Podlasiu nie występuje. Widać to na poniższej grafice - pas bezrobocia w województwach północnych i zachodnich. Naprawdę czy to tzw Polska A czy B, sytuacja wiosek popegieerowskich pomiędzy Olsztynem a Szczecinem nie różni się bardzo.
Co więcej to właśnie to postPGRowskie bezrobocie to cecha wspólna dla Polski północnej i zachodniej.


Na czym polega problem całej opisanej sytuacji?

Jeśli uspójnimy problemy tak skrajnie odmiennych regionów to w jaki sposób możemy te problemy likwidować? To tak jakby pacjentów z oddziałów ortopedycznego, kardiologicznego i okulistycznego zacząć leczyć jednym lekarstwem. Każdy z tych regionów ma inne cele i inne ścieżki rozwoju. Wrzucenie do jednego worka dyskredytuje sensowność wszelkich działań. Olsztynowi na pewno nie jest po drodze z Białymstokiem ani Kielcami. 

Podstawowa odmienność naszego regionu od reszy Polski wschodniej to wielkość gospodarstw rolnych i związana z tym struktura mieszkańców regionu. Polska Północna to gospodarstwa duże, powstałe w dużej cześci na bazie ziemi po upadłych PGRach (albo przejęte po autochtonach), a tymczasem Polska Wschodnia to gospodarstwa małorolne, bedące wynikiem trwającego od pokoleń przeludnienia wsi,  przy czym każdy ma te kilka swoich hektarów.  Powoduje to, że bezrobocie oficjalne na wsi praktycznie tam nie istnieje.
To sytuacja w której mamy mało hektarów, ale je mamy. Czyli jesteśmy zainteresowani istniejącym modelem redystrybucji dochodów poprzez dopłaty do hektara, dopłaty do KRUS, dopłaty do produkcji rolnej, wczesne emerytury.
Porównajmy to z bezrobotnym na Warmii i Mazurach, który nie ma swoich kilku hektarów, nie ma ubezpieczenia społecznego w KRUS, nie prowadzi produkcji rolnej, nie nabył praw do emerytury - w jego interesie jest rozwijanie gospodarki w taki sposób aby powstały miejsca pracy poza rolnictwem.  Ta nadwyżka siły roboczej domaga się miejsc pracy w usługach i produkcji. Ci ludzie potrzebują fabryk mebli, firm budowlanych, tartaków, hoteli, itd. Co więcej potrzebują dobrych połączeń z najbliższymi miastami gdzie najłatwiej będzie tą pracę znaleźć. Ich dzieci nie mogą zostać na gospodarstwie więc potrzebują także perspektyw edukacyjnych i zawodowych w zupełnie innej skali niż rówieśnicy na Podlasiu czy Lubelszczyźnie.


Konkluzja - oba światy wymagają zupełnie odrębnego podejścia. Są to wręcz podejścia przeciwstawne, pierwsze mówi "niech się dzieje co chce byleby były dopłaty dla rolników i dotacje budżetowe do emerytur rolniczych w KRUS" drugie podejście mówi: "tnijmy dopłaty dla rolników i dotacje do KRUS" bo zbyt obciążają gospodarkę kraju, która w związku z tym nie tworzy nowych miejsc pracy.

Spójrzmy teraz na rozwój społeczny. W koncepcji Polski Wschodniej jej mieszkańcy są określani jako konserwatywni, bardzo katoliccy, nieufni etc. Tymczasem wyniki wyborów do parlamentu pokazują jak jest naprawdę. Polska Wschodnia to tereny zasiedziałe z ludnością niewymieszaną, o przekonaniach głęboko katolickich, tradycyjne zagłębia elektoratu PiS. A tymczasem Warmia i Mazury jak cała Polska zachodnia i północna, zamieszkała jest przez ludność w większości napływową o przewadze zdecydowanie innych poglądów politycznych i społecznych.



Może sieć transportowa nas połączy?
Plany rozwoju sieci kolejowej - widać zupełną dezintegrację komunikacyjną tzw. Polski Wschodniej. Jedni są skomunikowani z Krakowem i Śląskiem, inni z Warszawą, a my z Pomorzem i Wielkopolską (tak, podróż z Olsztyna do Poznania to łatwizna w porównaniu z dojazdem do Lublina czy Rzeszowa). Ale właściwie po co budować taką sieć połączeń skoro to sztuczny twór. Kto planuje w najbliższym czasie podróż do Kielc albo Rzeszowa?
Ciekawostką jest mapka z rządowego dokumentu: Koncepcja Przestrzennego Zagospodarowania Kraju, która wyraźnie pokazuje z kim nam po drodze. Na lewo od nas cywilizacja, drogi, autostrady, lotniska, duże ośrodki metropolitalne. Na prawo? Niewiele.

Na czym polega problem całej opisanej w artykule sytuacji?

1. Bieda z biedą może tylko konkurować. Szans na rozwój trzeba szukać w integracji z silniejszymi i bogatszymi. Tylko to zapewni rozwój dyfuzyjny.

2. Skuteczność programów rozwojowych opartych o zuniwersalizowane kryteria, które nie uwzględniają zróżnicowania regionalnego jest wątpliwa.


3. Jeśli będziemy dawać karmić się bajkami o rozwoju Polski Wschodniej to stracimy z oczu naprawdę istotny cel dla regionu jakim jest współpraca w ramach Polski Północnej z województwami Pomorskim i Kujawsko - Pomorskim. To od strony Gdańska i Poznania dotrzeć może do nas postęp cywilizacyjny. To przez Toruń i Poznań prowadzi droga do Europy Zachodniej skąd napływa do Polski kapitał inwestycyjny, technologie czy wiedza. To do Torunia można dojechać pociągiem w trochę ponad 2 godziny, gdy tymczasem wyprawa do Lublina czy Rzeszowa brzmi jak podróż na krańce świata.

Kontynuacja artykułu o regionie elbląsko-sanockim

FCB:  Warmia i Mazury to nie region Polska Wschodnia